Artykuły kategorii — Jeszcze się uda!

 

Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem „ofensywnym”. Pomnikami można atakować. To zależy, co z nich epatuje.

- Dlaczego nie przestaniesz mówić o moich dawnych błędach? – zapytał mąż. – Myślałem, że mi już przebaczyłaś i zapomniałaś.- Oczywiście. Przebaczyłam i zapomniałam – odpowiedziała żona. – Ale chcę być pewna, że ty nie zapomnisz, że przebaczyłam i zapomniałam”.Anthony de Mello SJ, Śpiew Ptaka, Verbinum 1996, s. 151 Lubię tę przypowiastkę. Powtarzam ją, bo mam nadzieję, że chodzi w niej nie tylko o odwieczną walkę płci. Ten dialog pasuje też do sporu o pamięć historyczną, który znowu rozgrzewa nastroje polityczne. Szlachetniejsi Prawda, jak widzimy i słyszymy, może służyć do szantażu emocjonalnego. Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem… Czytaj dalej »

Ludzie oburzają się na działania przemocowe. I słusznie. W ten sposób się przed nimi bronią. I nie chodzi tylko o przemoc fizyczną. Nieraz chodzi o uzurpację.

Ateizm zaczął się zadomawiać w nowożytności zasadniczo po okresie intensywnych wojen religijnych, których zwieńczeniem była długa i krwawa wojna trzydziestoletnia. Gorszyła jednak nie tylko przemoc. Nie tylko morze krwi przelanej w imię konfliktów religijnych oddalało od Boga. Była to także epoka religii przemocowej, choć niekoniecznie krwawej. Mianowicie, aby powstrzymać zabijanie wymyślono zasadę zmuszającą ludzi do przyjęcia wyznania swojego władcy. Reguła "Cuius regio, eius religio" (Czyja władza, tego religia) nie szanowała wolności religijnej. W konsekwencji gwałciła ludzkie sumienie. To władca narzucał swoje wyznanie poddanym. To jest przemocowe, choć w założeniu miało strzec przed przemocą. I na dłuższą metę doprowadziło do zobojętnienia… Czytaj dalej »

Elitarność nie polega na upieraniu się przy anachronizmach. Chyba, że dla kogoś miłość nieprzyjaciół to anachronizm! Elitarność przemawia, gdy tłum się jej sprzeciwia, bo jest mu wyrzutem sumienia.

Bywało w przeszłości, że dzielono Kościół w Polsce na toruński i łagiewnicki. Wielu protestowało, że tak nie wolno. Istniało też pewne napięcie między tendencjami posoborowymi a manifestacjami masowego Kościoła, organizowanymi w kontrze do np. pochodów pierwszomajowych. Przeciwstawiano też duchowość Jana Pawła myśleniu Tischnera. Wielu jednocześnie twierdziło, że podkreślanie tych różnic jest szkodliwe, godzi w jedność. Że powinniśmy dbać o jednolity przekaz, nawet kosztem bogactwa płynącego z różnorodności. Wybór drogi Natomiast Pan Jezus mówi, żeby nie rzucać pereł przed wieprze. I ostrzega, że mogłyby nas poszarpać. A wszystko to w kontekście szerokiej i wąskiej bramy. Czyli odróżnianie masowej drogi od tej… Czytaj dalej »

Niektórym męstwo myli się z przemocowością. Podobnie jak „Ecclesia militans” z Kościołem wygrażającym mieczem.

Na swoje osiemdziesiąte urodziny Trump urządził zawody w „mordobiciu”. Ma prawo świętować, jak chce. Ale jakoś trudno nie współczuć Amerykanom, że połączył to z obchodami 250 lat istnienia Stanów Zjednoczonych. I do tego ta impreza odbywała się przy Białym Domu. Ten kontekst pokazał światu nie tylko to, co lubi obecny prezydent USA, nie tylko wskazał jaki typ osobowości prezentuje, ale również zasugerował, że Ameryka szczyci się „mordobiciem”. W dniu celebracji swojego jubileuszu taki właśnie symbol zaprezentowała jako charakterystykę wartości jej drogich. Nic dziwnego, że kilku przywódców innych państw nie przyjęło zaproszenia do kibicowania tym walkom. Czy Ameryka jest rzeczywiście taka?… Czytaj dalej »

Pytanie „czego się obawiali, przed czym się bronili” nie tylko nie jest bezzasadne, lecz wręcz konieczne, o ile chcemy, by męczeństwo wydało błogosławione owoce. A nie tylko pogłębiało rowy nieufności.

Zapachniało groźbą zerwania sojuszu z Ukrainą. Niby nikt tego nie chce, poza marginesem politycznym, a jednak wielu stara się pokazać, jacy to oni są nieustępliwi. Lecz w rezultacie sprawiają wrażenie takich, którzy są gotowi nie zważać na realny interes państwa. To jest polityka. Raczej krótkowzroczna. Ale przy okazji widać, że pojednanie zawierane wobec lub przeciw wspólnemu wrogowi to nie jest jeszcze rzeczywiste pojednanie. To prawda, że konieczność wspólnej reakcji na zagrożenie może skłonić do sojuszu i do odsunięcia w cień animozji. Może nawet być punktem wyjścia do podania sobie dłoni. Lecz pojednanie wymaga czegoś więcej. Wobec wspólnego wroga Swego czasu… Czytaj dalej »

Nikomu nie zaszkodzi trochę kultury, która może zaskakiwać, lecz i inspirować. A przede wszystkim skłaniać, nawet tych, co dawno już do kościoła nie zaglądali, do duchowych wzlotów.

Kościół św. Józefa w Zabrzu

Andrzej Otrębski /Wikimedia [CC BY-SA 4.0]

Nie chodzi o irytację. A niech się irytują! Ale o prawdziwą szkodę. Bo swoim szemraniem mogą zaszkodzić spotkaniu religii z kulturą, spotkaniu niepraktykujących z niezwykłą atmosferą wiary. W kościele świętego Józefa w Zabrzu kręcą film. Jest to duża produkcja hollywoodzka. Ponoć za sto milionów dolarów. Lub coś takiego. Z tego powodu zamknięto kościół na dwa tygodnie (choć krypta była, zdaje się, dostępna). Mszę świętą w niedzielę odprawiono - jak się należy - pod krzyżem koło kościoła. Znaleźli się jednak tacy, którym się to nie spodobało. Rozumiem nieufny dystans do kapitału amerykańskiego. Ale użyta argumentacja wskazuje, że wielu z nich nie… Czytaj dalej »

Zwykle nam się śpieszy. Dlatego sięgamy po sztuczną inteligencję - ona daje szybkie odpowiedzi. Niestety szybka odpowiedź może nas zamykać na odpowiedź dogłębną.

Papież Leon w swojej encyklice, gdy skłania nas do zastanowienia się nad wyzwaniami, jakie nam stawia AI, zwraca uwagę m.in. na czas. A konkretniej na to, że zwykle nam się śpieszy i dlatego sięgamy po sztuczną inteligencję. Ona daje szybkie odpowiedzi. Niestety szybka odpowiedź może nas zamykać na odpowiedź dogłębną. W XIX w., kiedy ruszały koleje, obawiano się, że zbyt szybkie zmiany krajobrazu przed oczami podróżnych mogą niekorzystnie wpłynąć na ich mózgi. Możemy się teraz śmiać z tych obaw. A jednak, gdy zastanawiamy się nad obecnym sposobem podróżowania, to widzimy, że - co prawda - ludzie latają po całym świecie,… Czytaj dalej »

Powstaje pytanie. Co jest ważniejsze dla „jasnej strony celibatu”? Przeżywanie go jako związku, czy dobrowolność przy jego deklarowaniu?

Jaśniejsze odcienie celibatu

Andrzej Otrębski / Wikimedia [CC BY-SA 4.0]

U św. Pawła czytamy: „Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć” (1Kor 7,9b). Możemy chyba zatem wnioskować, że są tacy, którzy nie płoną, gdy żyją w celibacie. Pewnie o nich mówi Jezus zaznaczając, że nie jest to łatwe do pojęcia: „Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19,12).  Nie zawsze jest nam łatwo pojąć, a może po prostu szczerze przyjąć, że oprócz niezdolnych do małżeństwa z przyczyn… Czytaj dalej »

Chyba czas na przemyślenie, czego naprawdę oczekujemy od tych, którzy mają być w naszych parafiach i wspólnotach szczególnie dyspozycyjni.

W dyskusjach o sensowności celibatu często pojawia się argument z rodzaju „praktycznych”, w którym zwraca się uwagę na dyspozycyjność. Kapłan nieobciążony rodziną może być jak żołnierz na nieustannej warcie. Oczywiście nie chcemy mu odbierać prawa do odpoczynku, ale w razie czego jest zawsze gotowy do interwencji. A w każdym razie łatwiej mu się wyrwać, skoro nie musi odrywać się od najbliższych. Zatem skoro pasterz cały czas czuwa, owieczki powinny czuć się bezpieczniej. Dyspozycyjni Pytanie, czy naprawdę nam o to chodzi? W „Nad Niemnem” Orzeszkowej mamy postać Marty Korczyńskiej. Uboga krewna zarządzała dworem, bo żona Korczyńskiego tak była skupiona na swoim… Czytaj dalej »

Czy nie czulibyśmy się bezpieczniej powierzając nasze dzieci duszpasterzom żyjącym w dojrzałych emocjonalnie małżeństwach?

Wiele lat temu zdumiało mnie, iż zasłużona katechetka świecka, wobec wątpliwości co do obowiązkowego celibatu dla księży diecezjalnych, wybuchnęła, że oni podnoszą takie pytania, bo chce się im rozpusty. Byliśmy z kolegą księdzem zdziwieni, gdyż wydawało się nam, iż to właśnie małżeństwo lepiej chroni przed rozpustą niż starokawalerstwo. Czy owo myślenie naszej katechetki odeszło już do lamusa? Bo teraz trudno już nie szukać systemowych przyczyn skandali seksualnych w Kościele. Subkultura I choć wszyscy wiedzą, że problemy z rozpustą mają i małżonkowie, a wykorzystywanie seksualne nie dotyczy tylko kleru, to jednak nie możemy zamykać oczu na specyfikę środowiska księży rzymskokatolickich. Nie… Czytaj dalej »