Artykuły kategorii — Jeszcze się uda!

 

Zwłaszcza w trudnych czasach mamy tendencję do odpowiadania na dzieła ideologiczne naszymi instalacjami, które mają „rąbać między oczy”, a nie zostawiać pole do modlitwy i przemyśleń.

Słaby to obraz, gdy trzeba wyjaśniać, o co autorowi chodziło.  Film fabularny staje się przegadany najczęściej dlatego, że reżyser nie poradził sobie z obrazami. Sceny okazały się zbyt kiepskie, by przemawiać bez słów. Sztuka zbyt dosłowna przestaje być dziełem, a staje się propagandą. Stąd tak negatywnie - za zbytni realizm - oceniamy np. socrealizm. Podobna kiczowatość wdziera się w sferę religijną. Kato-realizm jednym pasuje, drugich odrzuca. Możemy powiedzieć, że to kwestia gustu. Ale gdy dotyczy nie tylko „własnej izdebki”, lecz także przestrzeni wspólnych, jak świątynia czy jej otoczenie, to sprawa się komplikuje. Ktoś nam skradł świątynię Nieraz mamy poczucie zawłaszczenia.… Czytaj dalej »

Spór o złotego cielca to spór o zobrazowanie, które jest redukcją. Tego, który prowadzi i za którym się idzie redukuje się do niesionego tam, gdzie my chcemy.

Mojżesz kontra Bóg

Elihu Vedder, Public domain / Wikimedia Commons

Zadziwia Mojżesz „stawiający się” Panu Bogu (por. Wj 32). Gdy Bóg chce zniszczyć Izraela za złotego cielca, który miał wyobrażać Boga, który wyprowadził lud z ziemi niewoli, Mojżesz się sprzeciwia. Nie robi tego, by w ogóle nie karać współziomków. On ich ukarze. Ale… Czego nie chce? Nie chce zagłady. Nie chce stać się nowym Abrahamem, czyli żeby od niego pochodził nowy naród wybrany. Dlaczego? Chodzi mu o honor Boga, o Jego dobre imię. Argumentuje: „Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? (…) Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela,… Czytaj dalej »

Bo czy ktoś, kto widzi cierpiącego (lub, nie daj Boże, szydzi z niego), przeżywa szczęście, którym warto żyć?

Dlaczego Pan Jezus tak bardzo upiera się przy uzdrawianiu w szabat? Można przecież było to tak zorganizować, by chorzy przychodzili następnego dnia. Albo zaraz po zachodzie słońca. Aż tak pilne te uzdrowienia nie były, skoro choroby trwały często całe lata. Kilka godzin niewiele by zmieniło. Jednak Jezus wyraźnie idzie na konfrontację z uczonymi w Prawie i faryzeuszami. Doprowadza ich do szału, gdy śledząc Go widzą, jak uzdrawia w szabat. Robi to ostentacyjnie i jeszcze podkreśla słowami, a zwłaszcza pytaniami, przez co muszą zająć jakieś stanowisko. Pułapka przez nich samych zastawiona staje się pułapką, w którą sami wpadają.  Ale też prawdą… Czytaj dalej »

Zbrodniarz wojenny jest zbrodniarzem. Jedocześnie jednak bywa ofiarą znęcania się, zastraszania, narkotyzowania. A jeszcze częściej propagandy.

Słowa Franciszka o niewinnych ofiarach wojny wywołały wzburzenie w niektórych mediach. Oczywiście nie chodziło o zasadniczą tezę papieża, że wojny zawsze pociągają za sobą niewinne ofiary, ale o to, że zilustrował tę prawdę śmiercią w zamachu bombowym córki głównego ideologa agresywnej, imperialnej, niecofającej się przed przemocą i zabijaniem polityki Putina.  Gdyby Daria Dugina była małą dziewczynką niezupełnie świadomą tego, co opowiada jej tata, pewnie wszyscy zgodziliby się, że jest niewinną ofiarą wojny, zabitą pomyłkowo, bo wszystko wskazuje, że celem zamachu był jej ojciec. Ale ta kobieta publicznie głosiła poglądy zbieżne z ideami swojego taty, Aleksandra Dugina. Mówiła o „nieludziach”, których… Czytaj dalej »

Takie motywacje rodzą podejrzenie, że to nie konkursy decydują, kto zarządza. Zatem nie decyduje fachowość. Ale problem jest poważniejszy.

Póki nie ma kryzysu, szef może być nijaki. Jak dobrze naoliwiona maszyna siłą rozpędu działają różne instytucje, niezależnie od kwalifikacji zarządu. Aż do czasu, gdy trzeba się dostosować do zmieniających się warunków. A sygnałem do tego jest kryzys. Najlepiej, gdy jest to dopiero nadchodzący kryzys i zmiana jest spodziewana. Dobry zarządca bowiem nie tylko reaguje twórczo na zmianę, ale i przygotowuje do niej swój zespół. Niestety często na członków zarządu i prezesów wybiera się „swoich”: z rodziny, partii, zakonu, kleru… Chodzi o lojalność. Co w tym złego?  Nie chodzi tylko o to, że mogą się nie znać na swojej robocie,… Czytaj dalej »

Najważniejsze jest, by znaleźć sposób na obalenie tej diabelskiej sugestii, że ktoś jest niekochany, bo zawinili jego rodzice i od urodzenia ma kłopot.

Jak wytłumaczyć młodym, że jednak są kochani? Był kiedyś taki film „Dzieci gorszego Boga” o dzieciach niesłyszących od urodzenia, zebranych w szkole specjalnej. Poczucie bycia gorszym, niekochanym, a nawet niezdolnym do miłości zostało tam w końcu przełamane pod wodą. Tam, gdzie nikt nie słyszy. Agresja i zamykanie się ustąpiły twórczości i zaangażowaniu, gdy ich nauczyciel sam osobiście przeżył głuchotę. Z podobną próbą wyzwolenia, tym razem u ludzi, którym wzrok musi zastąpić wyobraźnia, mamy do czynienia w filmie „Imagine”. Sugestie, że dzieci „z próbówki” lub jakoś inaczej „wyprodukowane” są niekochane, a więc gorsze, wpisują się pytania skierowane do Jezusa: „Uczniowie Jego… Czytaj dalej »

Niekierowanie się dobrem ofiar, już skrzywdzonych i tych potencjalnych, jest zwyczajnie nie do pojęcia. Jest coś takiego jak prymat sumienia nad prawem.

„Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę”. (Łk 12,47-48) Słowa Jezusa o wielkiej i małej chłoście dla apostołów i ich następców, wskazują, jak ważny jest sposób myślenia, a nie tylko działania. Okazuje się, że wymiar kary zależy od wiedzy. Kto wiedział, ten zasłużył na dużą chłostę. Kto nie wiedział, na mniejszą.  Dla tych, którzy choć trochę liznęli teologii moralnej, powinno być oczywistym, że stan sumienia jest istotny w ocenie winy. Inaczej jest zazwyczaj w… Czytaj dalej »

Franciszek mówi nie tylko o przeszłości. Do Europy właśnie przybywają imigranci. To też jest szansa. Żeby nie była klęską...

Papież, gdy przepraszał za krzywdy wyrządzone w szkołach rezydencjalnych, nie mówił tylko o wykorzystaniu seksualnym i przemocy. Zaczął od utraconej okazji. Gdy biali przybyli do Nowego Świata i zastali tam rdzenną ludność była szansa na spotkanie kultur, na wzajemne obdarowanie dziedzictwem. Zamiast tego doszło do tzw. integracji, rozumianej jako „cywilizowanie” tubylców. Chciano z nich zrobić lojalnych poddanych imperium. Uważano, że jest to ich „podnoszenie” - ze stanu prymitywnego do wyższego. W tym celu należało odciąć ich od korzeni własnej kultury, rozumianej jako gorsza. Dlatego odbierano dzieci rodzicom i umieszczano w szkołach zamkniętych. Wychowankowie nie mieli kontaktu tam ze swoimi bliskimi,… Czytaj dalej »

Mamy prawo do swojego państwa, do jego obrony i strzeżenia granic. Ale czy prawo do życia umierającego w lesie uchodźcy (albo lepiej: człowieka) nie jest świętsze?

Gdy głodni uczniowie w szabat łuskali kłosy Jezus, przytaczając różne sytuacje na ich usprawiedliwienie, mówi też o tym, co robią w szabat kapłani w świątyni. I dodał: „Tu jest coś większego niż świątynia” (por. Mt 12,1-8). Można powiedzieć, że sakralizuje zaspakajanie głodu. Stąd przykład Dawida i jego ludzi, którzy, gdy poczuli głód, jedli chleby pokładne. Człowiek ma prawo do życia, a więc i do karmienia go. To jest świętsze niż prawa świątynne.  W tradycji judeochrześcijańskiej „święte” kojarzone jest z czymś absolutnym. Nie można go na coś wymienić, nie można nim handlować. Dlatego potępiano symonię i zakazywano handlu poświęconymi dewocjonaliami. Dzisiaj… Czytaj dalej »

W postulatach synodalnych słyszymy np. o tym, by jedną godzinę religii zostawić w szkole, a drugą przenieść do parafii. Warto się chyba zastanowić, jakby to miało wyglądać.

Dzięki pracom synodalnym postulat powrotu z katechezą „na salki” nabrał w przestrzeni publicznej Kościoła dość powszechnego wymiaru. A jeszcze całkiem niedawno duchowni za takie wypowiedzi w polskich mediach trafiali na „zsyłkę”. Teraz jednak ten postulat (też ze strony kleru) znajduje swoje miejsce w syntezach synodalnych. Co prawda bywa, że ukrywanych. Oczywiście byli politycy, którzy na fali żądań oddzielenia państwa od Kościoła domagali się całkowitego usunięcia religii ze szkół. Ale oddolne głosy katolików wydają się bardziej wyważone. Szanując rozdział tronu od ołtarza, a więc świeckość państwa i jego instytucji, jednocześnie widzą oni konieczność nauczania młodych Polek i Polaków o religii, która… Czytaj dalej »