Artykuły kategorii — Jeszcze się uda!

 

Zdrowy dystans każe nam odróżniać subiektywne przeżycie i towarzyszącą mu otoczkę właściwą dla danej kultury i wychowania od Bożego przesłania.

Apokaliptyczna wizja Jeruzalem, które już nie potrzebuje świątyni ani światła słońca czy księżyca napełnia radością, bo mówi o bezpośrednim kontakcie z Bogiem. Z drugiej strony brzmi trochę kłopotliwie w czasach, gdy objawienia prywatne stają się modne. Jezus mówi, że wraz z Ojcem uczynią sobie mieszkanie u tego, kto miłuje. To piękne. Lecz wymaga też odpowiedzialności, gdy nasze indywidualne zdanie zderza się z szerszymi opiniami. Możemy cieszyć się z czyichś uniesień mistycznych. Możemy nawet wczytywać się w ich opisy. Ale zdrowy dystans każe nam odróżniać subiektywne przeżycie i towarzyszącą mu otoczkę właściwą dla danej kultury i wychowania od Bożego przesłania. Skoro… Czytaj dalej »

Oto w imię obrony przed ludźmi, którymi rzekomo rządzi strach i są gotowi na zabijanie, pozwalamy sobie na strach przed nimi i w konsekwencji na stosowanie nawet brutalnej przemocy oraz narażanie na utratę życia.

Piłat wydał wyrok na Jezusa, bo się bał. Bał się cesarza, bał się, że doniosą na niego, iż nie jest przyjacielem władcy. Kajfasz bał się, że przyjdą Rzymianie (choć już byli) i zniszczą lud Izraela. Dlatego wydał niewinnego na śmierć. Podobnie po Zmartwychwstaniu arcykapłani i starsi bali się uczniów Chrystusa. Kazali im milczeć i sprzyjali ich uwięzieniu oraz zabijaniu. Pobożne i wpływowe niewiasty oraz znaczniejsi obywatele uruchomili prześladowanie Pawła i Barnaby. Czego się bali? Czy tego samego co ci, którzy oklaskiwali katowanie męczenników na stadionach? Często nazywali ich ateistami, bo chrześcijanie i filozofowie nie wierzyli w ich bogów i co… Czytaj dalej »

Wyszliśmy na barbarzyńców. I pewnie trzeba przeprosić, choć zostaliśmy wkręceni w tę prowokację. Ale warto się też zastanowić, na co sobie pozwalamy podczas procesji i czy wtedy nie gorszymy i nie odstręczamy od religii.

Maj to czas pochodów, świeckich i religijnych. W Ewangeliach są opisy tłumów wokół Jezusa, ale zazwyczaj nie są one „organizowane” przez działaczy. Wyjątkiem jest może (choć nie ewidentnym) ścielenie przez uczniów płaszczy przed Jezusem na osiołku. Przyłącza się tłum. Ale wydaje się on spontaniczny - nie da się go uciszyć. Stąd Jezus mówi o kamieniach krzyczących. Odwrotnie jest z tłumem domagającym się ukrzyżowania - ten został podburzony. Zazwyczaj jednak masy wokół Jezusa są na tyle niezorganizowane, że potrzeba cudu rozmnożenia chleba i ryb. Inaczej, niż na festynach partyjnych, gdzie kiełbasa wyborcza to jeden z dokładnie zaplanowanych elementów. Procesja czy pochód?… Czytaj dalej »

Coraz trudniej pogodzić mi się z żądaniami wobec papieża, by stanął w jednym szeregu z politykami. 

Język Jezusa a wojna

Raffaele Esposito, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Coraz trudniej pogodzić mi się z żądaniami wobec papieża, by stanął w jednym szeregu z politykami.  Wielcy tego świata jeżdżą z poparciem na Ukrainę. Obiecują pomoc wojskową i humanitarną i proszą, by Ukraińcy walczyli za nas, by się trzymali. Są i tacy politycy, którzy w imię spokoju spodziewają się, że jednak strona ukraińska przystanie na jakieś porozumienie, które zadowoli Rosję i nawet kosztem swojego terytorium oddali od nas perspektywę III wojny światowej.  Politycy mają prawo do podejmowanie takich czy innych działań politycznych. Ale papież nie jest politykiem. Watykan ma swoich polityków. Franciszek twierdzi, że im ufa, lecz sam nie zajmuje… Czytaj dalej »

Nie możemy przegapić momentu przechodzenia do pokoju. W oparciu o jakie siły polityczne chcemy go budować? Jak kształtować mentalność społeczeństwa i kulturę, by zapewnić pokój, a więc i przetrwanie?

Wojna ma swoje prawa. Także wojna obronna. Wymaga medialnego rozegrania, więc nie dziwi nas, że „prawda umiera jako pierwsza”. Potrzeba mobilizacji wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy potrafią posługiwać się przemocą. Dlatego usprawiedliwiamy nawet tych, których w czasie pokoju się baliśmy. Gdy już doszło do walki, to - choć pragniemy pokoju - wiemy, że aby bronić wolności musimy uderzać w wojenne tony. Poparcie społeczne znacznie się przechyla na stronę militarnych rozwiązań. Widać to obecnie w Ukrainie i w Europie. Ale w Izraelu od dawna możemy zobaczyć osiedla żydowskie na Zachodnim Brzegu, które przypominają obozy wojskowe. Aby czuć się bezpiecznie osadnicy zamykają się… Czytaj dalej »

Szkoda, że obawy o percepcję gestu, pozbawiły przyjaciółki możliwości wyjaśnienia go. A w Biblii prorockim gestom zawsze towarzyszy słowo.

W Wielki Piątek przy Koloseum podczas XIII stacji Drogi Krzyżowej zamiast rozważania była cisza. Szkoda. Refleksja przygotowana przez Ukrainkę i Rosjankę była ze wszech miar na miejscu i gdyby świat ją poznał, okazałoby się jak nietrafione były protesty wobec pomysłu, by te dwie kobiety razem niosły krzyż. Protestujący (poważne autorytety) nie zrozumieli wymowy tego gestu. Być może dlatego, że nie znali słów, które miały mu towarzyszyć. Najbardziej przemawiał do mnie zarzut mówiący o tym, że nie można nikogo nakłaniać do pojednania, gdy bomby lecą mu na głowę. To nie ten czas. Zbyt szybko. W pełni się zgadzam z tym, że… Czytaj dalej »

Skoro oburzonym nie wystarcza, że jest to stara chrześcijańska prawda, iż każdy człowiek jest grzeszny, to chyba trzeba im pokazać, że wojna w Ukrainie to nie tylko wina Putina.

Posypały się gromy na papieża za wpis: „wszyscy jesteśmy winni”. Skoro oburzonym nie wystarcza, że jest to stara chrześcijańska prawda, iż każdy człowiek jest grzeszny, to chyba trzeba im pokazać, że wojna w Ukrainie to nie tylko wina Putina. Franciszkowi, gdy mówi o wszystkich, najczęściej chodzi o ludzkość. I to nie o każdego człowieka, lecz o tych, którzy mają jakiś wpływ i których głos się liczy. Inaczej mówiąc: o tych, którzy są w centrum, a nie na peryferiach. Którzy mogą rzeczywiście wybierać rządzących, bo żyją w krajach, w których demokracja jest rzeczywista, a nie ludowa (jak w PRL), narodowa (jak… Czytaj dalej »

Jest w nas głęboko osadzona potrzeba sprawiedliwości, a więc też odpłaty krzywdzicielom. A nie zawsze sąd gwarantuje sprawiedliwość.

Wołając o pomstę do nieba

sergeitokmakov /Pixabay

Spis grzechów wołających o pomstę do nieba wziął się chyba z ludzkiej bezradności. Różne przestępstwa można ścigać i skarżyć do sądu. Ale bywa, że nie ufamy sądom i wtedy mamy dwie drogi do wyboru: albo wziąć sprawy w swoje ręce i samemu pomścić krzywdę, albo zostawić zemstę Bogu (jak zaleca nam Rz 12,19). Przykładem pierwszej postawy jest lincz. Skoro wymiar sprawiedliwości jest niewydolny, to tłum chce dokonać samosądu. Może to oznaczać spontaniczną egzekucję. Może też jednak przybrać inną formę - ujawnienie danych osobowych oskarżonego. Tak się stało np. z oficerem rosyjskim dowodzącym jednostką najprawdopodobniej odpowiedzialną za torturowanie, gwałcenie i zabijanie… Czytaj dalej »

Pokój wydaje się bezcenny. Ale gdy modlimy się o pokój, to nie możemy uciec od pytania o jego cenę. Jaka jest granica ustępstw wobec szantażującego wojną?

O pokój

Joa70 /Pixabay

Podczas wojny często słychać intencję: O pokój na świecie, a zwłaszcza na (w) Ukrainie. Pragniemy pokoju. To zrozumiałe. Ale w sercu rodzi się pewna wątpliwość. O jaki pokój nam chodzi? Czy modlimy się o każdy rodzaj pokoju? Czy np. wypełnieniem naszej prośby będzie zagarnięcie części Ukrainy przez Rosję i podpisanie zakończenia wojny? Wielu wtedy odetchnie z ulgą, bo się wojna nie rozlała w ich kierunku. Ale czy o to się modlimy? Gdy powstawał Kościół czasy starożytnych demokracji w zasadzie już przeminęły. Wielkie zmagania między rządzoną despotycznie Persją (Wschodem) a Grecją (Zachodem), w której kształtowała się demokracja, przeszły do historii. Pax… Czytaj dalej »

W ogniu walki medialnej podajemy czasem informacje przerysowane. Tu byłbym jednak ostrożny, nawet gdy nie są one kłamstwem. Bo komu to służy?

Coraz częściej chcemy pomagać rozpowszechniając informacje. Nie tylko bierzemy udział w zbiórkach, ale i informujemy o nich. Dajemy zasięg różnym „dobrym” akcjom, lajkujemy, udostępniamy. Nie zawsze jesteśmy pewni, czy to nie jest jakieś naciąganie, ale uważamy, że lepiej zaryzykować i próbować pomóc, niż nie pomóc, skoro nie jesteśmy w stanie zbadać źródła. Takie nastawienie niestety ociera się o hołdowanie zasadzie cel uświęca środki. W czasie wojny to bardzo nęcąca zasada. Też w sferze informacyjnej (dopiero po latach dowiadujemy się, jak w imię zwycięstwa oszukiwano nas podczas konfliktów). Panująca atmosfera wojny informacyjnej skłania nas do dawania wiary wieściom (a nawet bajkom),… Czytaj dalej »