Pamiętam czasy, kiedy paparazzi byli dużym problemem. Gwiazdy wynajmowały specjalną ochronę, żeby się przed nimi bronić. A potem nieraz okazywało się, że specjalnie wynajmowali owych paparazzi, aby robili im zdjęcia wtedy, kiedy oni tego chcą. Najczęściej dotyczyło to czasu wypoczynku. Mianowicie na wyjazdach, na jachtach, w dyskotekach. Trzeba było zrobić zdjęcie, które może było jakoś skandalizujące, ale tak naprawdę pokazywało taką gwiazdę, tak jak ona chce. Było to na pokaz.
Teraz również widzimy, że bardzo często w mediach społecznościowych różne gwiazdeczki umieszczają filmiki i zdjęcia ze swoich wakacji i wyjazdów, żeby jakoś zaistnieć. W ten sposób ich wypoczynek jest czymś na pokaz. Czy to dobrze? Mam spore wątpliwości.
Rozumiem, iż często – będąc osobą wpływową – wręcz należy promować różne dobre rzeczy. Zatem na pokaz jeść zdrowo, pomagać biednym, organizować zbiórki itp. Natomiast wypoczynek to bardzo specyficzna działalność (lub jej brak). To zajęcie, a w zasadzie brak zajęcia, który ma w sobie coś z szabatu. Zachowywanie szabatu polega na wypoczynku. Jednocześnie jest to czas specjalnego spotkania z Bogiem. I jako czas bliskiego świętowania z Bogiem podlega chyba temu, o czym mówił Pan Jezus, gdy nauczał o poście, o modlitwie, o jałmużnie: że to ma być w ukryciu. Prawica nie wie, co czyni lewica. W izdebce, a nie na rogach ulic. Dlaczego?
Spotkanie „na całego”
Dlatego właśnie, żeby mogło to być spotkanie „na całego”. Bez hamulców rodzących się, gdy jesteśmy obserwowani. Żeby nie robić tego na pokaz, ale dla siebie, dla swojej relacji. I przede wszystkim właśnie odpoczynek powinien mieć w sobie coś takiego, że zaprzestaję robić na pokaz. Przestaję pełnić jakąś funkcję społeczną czy działać jako autorytet, z którego biorą przykład. I to nieważne na jaką skalę, bo to może być skala rzeczywiście medialna, a może być skala rodzinna. Żeby prawdziwie odpocząć nie mogę cały czas obawiać się o to, jak mnie postrzegają. W czasie wypoczynku powinienem mieć okazję, żeby być tylko sobą.
Relacje z ukochanymi wymagają intymności. Gdy wypoczywam i nikt mnie nie podgląda, nikt nie patrzy, co robię i jak robię, mogę pozwolić sobie na coś, na co normalnie sobie nie pozwalam.
To trochę tak jak z tańcem. Może być taniec na pokaz, na scenie lub wobec oceniającego towarzystwa, po to żeby mnie oklaskiwali. Oczywiście, on ma sens. Ale też jest taki taniec, który jest wypoczynkiem, który jest pewnym wejściem w rytm, w muzykę, w ruch taki, że nie chcę żeby mnie dostrzeżono. Nie robię tego dlatego, żeby się komuś pokazać, żeby zadziwić, ale po prostu tak czuję. Nie chcę być skrępowany. Mogę zdjąć wszelkie makijaże i zgasić reflektory, które miałyby na rampie wydobywać moje emocje. Żeby dobrze wypocząć trzeba zrezygnować. A podczas szabatu właśnie się rezygnuje. Rezygnuje z pracy, z funkcji, z tego, co jest dawaniem dobrego przykładu.
Te filmiki pokazujące gwiazdeczki mają w sobie coś z faryzeizmu. Bo to co na pokaz, właśnie w tym wymiarze wypoczynkowym traci swój walor wychowawczy. Nawet wypoczynek kogoś sławnego nie jest wypoczynkiem, gdy jest na pokaz zamiast być na boku.
***
Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.
