Niewiarygodna nuda

Bez wiarygodności nie ma ewangelizacji. Nudny przekaz ignorujący polemiki rodzi podejrzenia o tworzenie wydmuszki. A może nie tylko tworzenie?

Zintegrowana polityka informacyjna KEP doprowadziła do tego, że nowym szefem KAI został o. Tasiemski OP. I to on nie dopuścił do opublikowania wywiadu z Prymasem Polski abp. Polakiem. Co gorsza, argumentował swój zakaz tym, jakoby ksiądz Prymas nie miał nic ciekawego do powiedzenia w sprawach dotyczących jego urzędu. Do tego kilka miesięcy wcześniej usiłował ograniczyć zakres wypowiedzi Prymasa ograniczając go tylko do tematu Zjazdu Gnieźnieńskiego.

Monolit przed upadkiem

Widzimy, że jednolitość przekazu medialnego ze strony KEP polega na wycinaniu głosów nie tylko niektórych biskupów, ale nawet Prymasa Polski. Czy to służy budowaniu wiarygodności? Przecież pozory monolitu to raczej cecha sekty lub biura politycznego jakiejś upadającej organizacji politycznej. Przed upadkiem kroczy zaostrzenie cenzury. Tego nas uczy historia.

W wypadku Konferencji Episkopatu Polski można oczywiście argumentować, że jednak – gdy chodzi o przekaz doktrynalny – to powinien on być ujednolicony, by wierni mieli się czego trzymać. Ale, po pierwsze, wywiad z abp. Polakiem nie porusza kwestii doktrynalnych, a po drugie za ogłaszanie doktryny kościelnej odpowiedzialny jest cały Kościół Powszechny z papieżem na czele. Nie jakiś kościół lokalny, na przykład polski.

Nauczanie Kościoła uciera się w dyskusji, zanim nabierze kształtu dogmatycznego. Zatem udawanie, że takiej dyskusji nie ma jest ośmieszające. Godzi w wiarygodność. Papież Leon opublikował (choć nie musiał, jak wskazują wcześniejsze „przemilczenia”) sprawozdanie komisji badającej historię diakonatu kobiet. Zrobił to prawdopodobnie dlatego, by pokazać jak niejednoznaczne są źródła historyczne, jak rozbieżnym interpretacjom podlegają i jak w swoich wnioskach różnili się członkowie owego grona. Papież dopuścił do publikacji głosów naprawdę różnorodnych. To pokazuje, na czym polega w Kościele poszukiwanie wspólnej doktryny i dyscypliny.

W Polsce niemało ludzi ma wrażenie, że część wpływowych biskupów zachowuje duży dystans do obecnego nauczania Kościoła Powszechnego (mówiąc delikatnie). Zatem, jeżeli będziemy medialnie podkręcać obraz monolitu biskupiego w Polsce, to nie tylko wiernych będzie straszyć groźba schizmy, czyli oddzielenia się od Kościoła Katolickiego, ale też przepowiadanie Episkopatu nie będzie brane na serio, bo odbierane będzie jako niespójne z nauczaniem papieskim.

Czy nie lepiej pokazywać społeczeństwu, że i u nas ucierają się stanowiska? Dlaczego obraz zgromadzenia biskupów ma przypominać Biuro Polityczne KC PZPR w jego schyłkowym okresie? Nasi wierni mają różne wrażliwości. Nasi biskupi również. Czemu to ukrywać? A zwłaszcza w tak skandaliczny sposób, jak uciszanie Prymasa.

Styl jest znaczący

Do tego jeszcze dochodzi styl. A styl jest znaczący! Język, którym przemawia agencja informacyjna, jaką jest KAI, ma ogromne znaczenie. Nuda wiejąca ze sprawozdań i przemówień zamieszczanych na pierwszych stronach cenzurowanych gazet rodzi wrażenie, że ktoś tu nam mydli oczy. Tak było w czasach peerelowskiej PAP i ku temu niestety zmierza KAI. Wystarczy spojrzeć na sprawozdanie z wydarzeń roku 2025.

Ktoś powie, że tak musi być. Że tak jest z oficjalną informacją. To nieprawda. Tak być nie musi. Można się komunikować w intrygujący sposób, tak by kościelne newsy trafiały na pierwsze strony niekościelnych publikatorów. By dawać do myślenia szerszemu odbiorcy, a nie tylko specjalistom od wyłapywania eklezjologicznych niuansów. Wystarczy popatrzeć na przykład papieża Franciszka, którego ochoczo krytykowali niedzisiejsi specjaliści od przekazu kościelnego, a przecież do jego zasięgów i wpływu na naprawdę nową ewangelizację żaden z ich idoli nawet się nie zbliża.

Bez wiarygodności nie ma ewangelizacji. Nudny przekaz ignorujący polemiki rodzi podejrzenia o tworzenie wydmuszki. A może nie tylko tworzenie?

***

Sięgnij do innych tekstów autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.