Liczni a nieliczni

Elitarność nie polega na upieraniu się przy anachronizmach. Chyba, że dla kogoś miłość nieprzyjaciół to anachronizm! Elitarność przemawia, gdy tłum się jej sprzeciwia, bo jest mu wyrzutem sumienia.

Bywało w przeszłości, że dzielono Kościół w Polsce na toruński i łagiewnicki. Wielu protestowało, że tak nie wolno. Istniało też pewne napięcie między tendencjami posoborowymi a manifestacjami masowego Kościoła, organizowanymi w kontrze do np. pochodów pierwszomajowych. Przeciwstawiano też duchowość Jana Pawła myśleniu Tischnera. Wielu jednocześnie twierdziło, że podkreślanie tych różnic jest szkodliwe, godzi w jedność. Że powinniśmy dbać o jednolity przekaz, nawet kosztem bogactwa płynącego z różnorodności.

Wybór drogi

Natomiast Pan Jezus mówi, żeby nie rzucać pereł przed wieprze. I ostrzega, że mogłyby nas poszarpać. A wszystko to w kontekście szerokiej i wąskiej bramy. Czyli odróżnianie masowej drogi od tej bardziej elitarnej nie tylko powinno być dozwolone, ale nawet służy do ważnego przekazu ewangelicznego. Ma nam pomóc w wybraniu drogi prowadzącej do życia, a nie do zguby. To, że coś wybrało wielu jest raczej ostrzeżeniem, a nie usprawiedliwieniem dla podobnych wyborów. Tym bardziej, że kontekstem tej wypowiedzi Jezusa jest obraz mówiący o belce lub drzazdze w oku. O tym, by nie sądzić, aby nie być sądzonym.

Lekcjonarz łączy te fragmenty.

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały.

Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” (Mt 7,1-6.13-14).

Te symptomatyczne dla Ewangelii wezwania wydają się znajdować rezonans tylko wśród nielicznych. A zatem, wynikałoby z tego, iż Kościół masowy jest na nie głuchy. A nawet im wrogi, gdy grozi „poszarpaniem” (jak owe wieprze). I rzeczywiście, nie możemy udawać, że nie dostrzegaliśmy, jak „szarpano” tych nielicznych. Gdy na przykład ostrzegali przed kultem złotego cielca. Czyli byli krytyczni wobec zachwytów dotyczących nie tyle tego, co mówił papież Polak, lecz tego, co zostawało z jego nauczania, gdy już pominięto wszystko, co było niewygodne.

Papież Franciszek odwoływał się do teologii ludu. Stąd można by ulec iluzji, iż popierał masowość w Kościele. Niekoniecznie. Potrafił zirytować tych, którzy odwoływali się do woli ludu bez wsłuchiwania się w głos ludu. Którzy swoje wygodne przyzwyczajenia usprawiedliwiali tym, że większość tak robi. Stąd ten papież, tak bardzo synodalny, podkreślał, że Kościół to nie demokracja. Nie chodzi o narzucanie swojej woli wykorzystując sondaże. Raczej optował za stopniowym dojrzewaniem społeczeństwa.

Ten jego sposób zarządzania Kościołem (i nie tylko jego) okazał się wąską drogą, której wielu się sprzeciwiało, mniej lub bardziej jawnie. Nieraz wręcz groteskowo zatajając postulaty, jakie powstawały wśród wiernych podczas spotkań synodalnych.

Ostracyzm masy

Myśląc o szerokiej i wąskiej drodze musimy chyba też wspomnieć o tym, jak ludzie postrzegają Episkopat Polski w swojej masie. Coraz częściej słychać, że co prawda są pojedynczy biskupi, którzy np. rozumieją ludzi skrzywdzonych w Kościele, ale biskupi w swojej masie, razem wzięci, tak komunikują, by nic nie zakomunikować. Jeżeli nawet jest jakiś pozytywny ruch, to trudno w niego uwierzyć przy takiej twarzy owej masy.

Wiadomo, że masa jest najczęściej bardziej nieruchawa niż niewielkie związki. I trudno się dziwić, że brakuje jej wyrazistości. Lecz trzeba zastanowić się, czy nie występuje w niej to, o czym mówi Ewangelia, a mianowicie owo „szarpanie” mniejszości (czy nawet nielicznych). I niestety oznaki pewnego ostracyzmu, a nawet nagonki na poszczególnych hierarchów świadczą o tym, że owa masa biskupów powinna sobie chyba wziąć do serca słowa o wąskiej i szerokiej bramie.

Elitarność nie polega na upieraniu się przy anachronizmach. Chyba, że dla kogoś miłość nieprzyjaciół to anachronizm! Elitarność przemawia, gdy tłum się jej sprzeciwia, bo jest mu wyrzutem sumienia.

Ignacy Loyola mawiał, że w tłumie trudniej rozeznać wolę Boża, bo krzyk wielu zagłusza głos sumienia. Pascal popełnił takie zdanie „Prawdy jest się pewnym w ciszy, a nie w tłumie”. Seneka twierdził, iż nikt nie popełnia błędu będąc sam. Dopiero tłum czyni błąd powszechnym. Maksymy to zazwyczaj owoc subiektywnego patrzenia. Zapewne dlatego łatwo w nich znaleźć potępienie tłumu (nawet tłumu biskupów, jak stoi w innej sentencji św. Ignacego). Ale jednak, gdy widzimy tłum, powinna nam się zapalać lampka ostrzegawcza. A wielu (w swojej masie) ciągle jeszcze nie wyobraża sobie Kościoła kroczącego wąską drogą.

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.