Kobieta ksiądz

Javorová była dla ludzi, którzy ją pragnęli uciszyć, na tyle niewygodnym precedensem, że zamiast ukazywać jej chrześcijański heroizm woleli wymazać ją z pamięci, a zatem i z tradycji katolickiej.

Podział na żeńskie i męskie role społeczne rzutuje na stanowisko hierarchii Kościoła katolickiego w sprawie ewentualnego święcenia kobiet na prezbiterki. Wielu uważa, że przewodzić celebracji Eucharystii może tylko mężczyzna. Że to typowa rola męska.

Inni mężczyźni

Podobnie myśli się (bo „zawsze” się tak myślało) o wojownikach. To powinni być mężczyźni. Dlatego m.in. starożytne opowieści o kontaktach, a nawet walkach z Amazonkami zaliczano do bajek. Zwłaszcza męscy badacze mitów i legend uważali, że to były fantazje Greków znudzonych swoimi gderliwymi żonami. Po prostu: wymyślając kobiety na koniach i z łukami mieliby przynajmniej w literaturze relacje z walecznymi niewiastami.

Do tego stopnia utrwaliły się te stereotypy, że kiedy archeolodzy odkryli na terenach obecnej Ukrainy starożytne pochówki kobiet w zbroi, których szczątki miały ślady gwałtownej śmierci w walce, to przez następny wiek uznawano je jednak za drobnych mężczyzn. Tyle że o specyficznej budowie miednicy, takiej rozszerzonej. Dopiero rozwój paleogenetyki pozwolił udowodnić, że chodziło o kobiety. Okazało się, że około jedna piąta scytyjskich pochówków z bronią to groby kobiet. A zatem greckie opisy Amazonek nie są wyssane z palca, choć przez tysiąclecia nie dawano im wiary. Więcej: nawet teraz w armii amerykańskiej – gdy już ministerstwo obrony zmieniło się na ministerstwo wojny – podważa się możliwości zatrudniania kobiet na tradycyjnie „męskich” stanowiskach.

I podobnie jest, jeśli chodzi o święcenia kobiet. Znowu niewyobrażalnym wydaje się coś, co już zaistniało. A zaistniało w bardzo ciekawych warunkach. I warto się im przyjrzeć.

Wobec represji

Ludmila Javorová zmarła 17 września br. w wieku 94 lat w Brnie, gdzie żyła skromnie w mieszkanku w bloku. W 1970 r. została wyświęcona na księdza przez biskupa Felixa Davídka. Czy ważnie? Od razu pada takie pytanie. Dla wielu jest ono najważniejsze. A może warto wpierw zapytać o powody, dla których biskup podjął taką szczególną decyzję?

To były straszne czasy dla Kościoła w Czechosłowacji. Represje. Prześladowania. Sam biskup Felix, jako ksiądz katolicki, został uwięziony. Doświadczył na własnej skórze, co znaczy obecność kapłana w więzieniu. Potajemne msze św. odprawiane na sienniku. Spowiedzi. I inne posługi wobec wierzących i nie tylko. Ale tylko wobec mężczyzn. 

Kobiety również więziono. Lecz one były za murem. Nie dopuszczano do nich współwięźniów. Nie miały szans na kontakt z księdzem. Ksiądz Davídek co prawda zapuszczał się nieraz pod ten mur i krzyczał formułę rozgrzeszenia (za co był karany), ale nie wiedział, czy jakaś więźniarka go słyszy. Po wielu latach okazało się, że jednak kobiety coś słyszały. Ale wtedy wydawało się, iż nawet takiej posługi były pozbawione. 

Potem ksiądz Felix został zwolniony z więzienia. Ale represje i inwigilacja nie ustawały. Został biskupem i miał pozwolenie z Watykanu na udzielanie święceń prezbiteratu, a nawet biskupich. Doszedł do wniosku, że jakoś trzeba dotrzeć z posługą kapłańską do uwięzionych kobiet. I dlatego zaproponował święcenia prezbiteratu kobiecie. Ludmila zgodziła się po całonocnej modlitwie i wyraziła gotowość na uwięzienie, a nawet śmierć. Miała dotrzeć tam, gdzie żaden ksiądz mężczyzna nie miał wstępu. To był kontekst tej wyjątkowej decyzji.

Wymazać z pamięci

Potem, po wielu latach, już za czasów Jana Pawła II, wręczono Ludmile list zakazujący jej sprawowania posługi kapłańskiej. Znaleźli się ludzie w kurii rzymskiej, którzy poczuli się w obowiązku, by uznać święcenia tej kobiety za nieważne. Jest to jakoś zrozumiałe. Natomiast trudno się pogodzić z tym, że uważali też za swój obowiązek zmuszenie Ludmily do milczenia. Nie udało się im, bo ona co prawda zaprzestała swojej posługi, ale nie milczała, choć unikała manifestowania. Nie wysłuchali jej, chcieli jej historię i jej opowieść o okolicznościach tej heroicznej decyzji ukryć przed wspólnotą Kościoła. A szkoda. Bo przecież przydałaby się na przykład przy formowaniu do kapłaństwa, gdy pytamy o motywację księży. 

Amazonki uważano za mężczyzn. Bo nie mieściło się niektórym w głowie, że mogą się nadawać do walki. I to na masową skalę. Stąd pewnie też z beatyfikacją Joanny d’Arc zwlekano aż do XX wieku. Tym bardziej, że spalono ją na stosie m.in. za noszenie męskiego przyodziewku. Javorová była dla ludzi, którzy ją pragnęli uciszyć, na tyle niewygodnym precedensem, że zamiast ukazywać jej chrześcijański heroizm woleli wymazać ją z pamięci, a zatem i z tradycji katolickiej. Co jest gwałtem na tej tradycji i stawia pod znakiem zapytania rzetelność powoływania się na nią.

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.