Po tym, w jaki sposób Donald Trump relacjonował przebieg wojny w Iranie, abp Cupich (metropolita Chicago) zwrócił uwagę, że jest coś wysoce niechrześcijańskiego w opisywaniu zabijania ludzi, jakby to była gra komputerowa. Wkrótce potem do tego głosu potępiającego lekceważenie wobec tragicznych bombardowań, podczas których giną ludzie i rodziny zostają osierocone, przyłączył się papież Leon. Przecież przywódca polityczny nie może zachowywać się jak mały chłopczyk – podskakujący z uciechy, bo udało mu się tak kliknąć, iż zaliczył kolejny poziom w strzelance komputerowej. Ludzkie życie, każde życie, a zwłaszcza ludzka śmierć wymaga minimum powagi.
Strzelanki i szachy
Takie lekceważące zachowania budzą nie tylko niesmak, ale i niepokój. Bo oto wojnę rozpętuje ktoś, kto zdaje się nią bawić. Gry internetowe mają być rozrywką. Ludzie sięgają po nie, by się rozerwać, by rozładować swoje napięcia. By poczuć adrenalinę i smak zwycięstwa oraz zadowolenie z pokonania owych mitycznych „bad people”. Grają, niespecjalnie przejmując się konsekwencjami. A tutaj mamy kogoś, kto sięga po realną wojnę… Po co? Rodzi się podejrzenie, że po to samo, czego oczekują grający w strzelanki. Ale konsekwencje trwają o wiele dłużej, niż tylko do zamknięcia gry. Do tego są okrutnie realne i nieodwracalne.
Chodzi też o czas. O to, ile sobie dajemy czasu na zastanowienie. Bo przecież nie gorszy nas to, że wodzowie uczą się dowodzić armiami grając w szachy. To gra, która uczy przewidywać sporo ruchów do przodu. I brać pod uwagę konsekwencje, których nie da się już odwrócić. Uczy cierpliwości i jednocześnie sprytu, a nie chciejstwa. I wydaje się, że na przykłąd taki Trump (lub jakiś inny władca), który coraz częściej próbuje się wycofywać z raz podjętych decyzji, chyba nie grał zbyt chętnie w szachy. Natomiast strzelanki i inne podobne gierki komputerowe nie zostawiają zbyt wiele przestrzeni na zastanowienie. Liczy się raczej szybkość reakcji na bezpośrednie bodźce.
A w czasie wojny chodzi o ludzkie życie. Swoich i tych po drugiej stronie frontu. Chcielibyśmy wierzyć, że nikt nim bezmyślnie nie szafuje. Zwłaszcza wtedy, gdy sytuacje wydają się bez wyjścia i dochodzimy do wniosku, że nie da się uniknąć zabijania podejmując konieczną obronę.
Kluczowy czas
Gdy spisek dwóch sprośnych staruchów doprowadził do skazania Zuzanny i prowadzono ją na miejsce kaźni, Daniel zaapelował, by jednak tłum dał sobie czas na zastanowienie i dokładniejsze zbadanie tej sytuacji. I ludzie chętnie go posłuchali, bo czuli, że zbyt pochopnie wydano wyrok. W konsekwencji Zuzanna została uratowana. Kiedy do Jezusa przyprowadzono kobietę dopiero co pochwyconą na cudzołóstwie i chciano, by natychmiast wydał w jej sprawie wyrok, On zaczął pisać na ziemi. Zyskał czas. Dał im do myślenia. Może przytoczył jakąś opowieść, jakieś skojarzenie. Do tego dał oskarżycielom zadanie do wykonania. Musieli przemyśleć, czy mogą pierwsi rzucić w nią kamieniem. Przemówiła do ich sumienia opowieść o tej kobiecie oraz ich własne historie. I sytuacja bez wyjścia (pułapka etyczna) znalazła swoje wyjście. A chodziło o ludzkie życie.
Czas odgrywa kluczową rolę. I nie chodzi tylko o czas na dozbrojenie się, gdy spodziewamy się ataku. Chodzi o czas na opracowanie takiego wyjścia z kryzysu, by ludzkie życie było w poszanowaniu. By jak najmniej ludzi zapłaciło życiem. Musimy widzieć, że naszym przywódcom na tym właśnie zależy, zanim powierzymy im przywództwo. Co nagle, to po diable.
Oczywiście pokój za cenę poddania się nie zapewnia przetrwania. Historia pokazała, że może prowadzić do eksterminacji. Ale tym bardziej w tę delikatną grę o równowagę nie możemy pozwolić grać entuzjastom strzelanek. Bo oni zachwycają się nieograniczoną dominacją. A ta pożera swoje dzieci. Czego przykładem są masowo składani w ofierze na ołtarzu ojczyzny obywatele zwycięskich mocarstw. Czy to w Star Wars, czy w ZSRR lub Chinach. A nawet w USA, gdzie w dalszym ciągu nawoływanie do zakończenia wojen imperialnych ma swoją wagę polityczną.
***
Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.
