Episkopat radzi o komisji do spraw pedofilii w Kościele w Polsce. I okazuje się, że rozesłany do biskupów projekt dalej – mimo zgłaszanych zastrzeżeń – zawiera zapisy zagrażające nie tylko niezależności owej komisji, ale nawet możliwości korzystania z archiwów kościelnych oraz wzywania świadków na przesłuchania. Probem ten był sygnalizowany w lecie 2025 r. przez specjalistów skupionych wokół ks. Strzelczyka. Zobaczymy, co z tym tekstem zrobi zgromadzenie biskupów. Ale aż się nie chce wierzyć, że można ciągle trwać przy sformułowaniach wywołujących tak wielkie obawy wśród wiernych.
Myślę, że nie przesadzam z tymi „wielkimi obawami”. Co prawda zazwyczaj obrady Episkopatu nie wywołują większego poruszenia, ale jednak kwestia walki z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich tak mocno dotyka serca i sumienia, że mamy do czynienia w Polsce ze spektakularnymi „metanoiami”. Tam, gdzie do tej pory ostrzeliwano się z trwale ustalonych pozycji nagle ludzie zmieniają front. Po prostu już nie da się bronić status quo systemu kościelnego, który w imię racji stanu wyciszał i dalej próbuje ukrywać wiele krzywd. Zgorszenie jakie to budzi nie pozwala na milczenie.
Przełomowy moment
Owa „zmiana frontu” jest widoczna również wśród części biskupów. I to chyba zrozumiałe, że wierni chcą ich wesprzeć. Oprócz modlitwy mają w arsenale nagłaśnianie swojego zdania. I nie wystarczy tylko „synodalne” nadsyłanie opinii i uwag. Są takie przełomowe momenty, a wydaje się, że takim jest również kształtowanie się wspomnianej komisji, które domagają się zorganizowanych akcji. To mogą być demonstracje, zgromadzenia, transparenty, specjalne symbole… Do tego też służą strajki lub tylko pogotowie strajkowe.
Kościół nie jest demokracją, zatem wybory jako skanalizowanie tej energii nie wchodzą w rachubę. Ale utrzymujące się nastroje wśród całego społeczeństwa (bo przecież nie tylko katolików) świadczą o istnieniu niemałej energii. Zatem może przyszedł czas na zorganizowane akcje. Niech debatujący Episkopat poczuje nastroje ulicy!
No chyba, że rzeczywiście stoczyliśmy się do tego punktu, że większość świeckich katolików już nie spodziewa się niczego dobrego po hierarchii kościelnej i uważa, że nie warto nawet „krzyczeć”. To byłoby bardzo smutne.
Co moglibyśmy zrobić?
Ale jeśli tli się jeszcze nadzieja, to może na początek warto wyobrazić sobie hasła jakie chcielibyśmy ponieść w marszu poparcia dla biskupów, po których spodziewamy się, że sprzeciwią się „utrącaniu” mechanizmów zabezpieczających niezależność komisji. Przecież chodzi o dobro dzieci. A także o wiarygodność. Ewangelizacja jest zaproszeniem do wspólnoty. Do jakiej chcemy zachęcać młodych?
Akcja obrony życia nienarodzonych doczekała się symbolu „stópek”. Działania na rzecz obrony przed wykorzystaniem seksualnym nieletnich może też powinny znaleźć jakiś wymowny znak? Do tego trzeba geniuszu artysty i zapewne wielu pomysłów, by mieć z czego wybierać. Ale chyba ten znak winien krzyczeć o milczeniu, na które nie ma zgody.
A gdybyśmy ogłosili pogotowie strajkowe, to na czym miałoby ono polegać? Czego byśmy nie robili, od czego byśmy się powstrzymali, by zaszachować tych, co chcą zamiatać pod dywan?
Ewaluacja
Ktoś powie, że to nie przystoi. Że to zbyt radykalne metody. Może nie byłyby potrzebne, gdybyśmy mogli oceniać biskupów tak, jak się ocenia nauczycieli czy wykładowców. Na uczelniach taka ewaluacja daje ciekawą informacją zwrotną dla „uczonych w prawie”. Katolickim „uczonym w prawie” też by się przydała. Nie musieliby się wtedy narażać na demonstracje pod kuriami.
Pytanie, kto miałby to wszystko zorganizować? Czy jest u nas w Kościele takie środowisko? Paradoksalnie wydaje się, że potencjał miałaby jakaś redakcja. Bo trzeba by się ruszyć sprzed ekranów i wyjść na ulice. Wielkie ruchy społeczne potrzebują nie tylko iskry, lecz także fermentu intelektualnego. To też przemawia za redakcją.
Jednak czai się obawa: czy to już nie za późno? Czy zbyt wielu nie myśli: po co walczyć o zmianę, tego czego nie da się zmienić? Oby biskupi ją rozwiali.
***
Sięgnij do innych tekstów autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.
* Foto: Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL, via Wikimedia Commons

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.
