Kilka dni temy upubliczniono przewidziany na tę niedzielę List pasterski kard. Grzegorza Rysia. Ważny, bo podejmuje dwa palące tematy.
Zacznę od drugiej części, czyli od kwestii Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim. Otóż kardynał powiedział – wprost i publicznie – że powierzenie dalszych prac bp. Oderowi ma zapewne na celu zmianę koncepcji tejże Komisji. Bo to oznacza eleganckie słowo „przemodelowanie”.
Ponieważ jednak kardynał widzi potrzebę powstania Komisji w takim kształcie, i powstania jej teraz, nie za lat kilka, tworzy taką w swojej diecezji. I uważam, że to ważny krok. Nie tylko dla archidiecezji łódzkiej. Ktoś w końcu przestał udawać, że nic się nie stało i bronić decyzji KEP w imię pseudojedności. Wyłom został zrobiony. Czekam na podobne komisje w kolejnych diecezjach. Kto jeszcze się odważy?
Każdy człowiek ma prawo wybrać
Pierwsza część Listu dotyczy kwestii uchodźców (czy szerzej: migrantów). To temat gorący politycznie. Wczoraj w kraju przeszły demonstracje „Stop imigracji”. Firmują je ludzie przyznający się do katolicyzmu. Tym cenniejsze jest przypomnienie biskupa, że zgodnie z katolicką nauką społeczną „każdy człowiek ma prawo wybrać sobie miejsce do życia; i ma prawo w tym miejscu być uszanowanym w swoich przekonaniach, kulturze, języku i wierze”, a chrześcijaństwo nie jest religią plemienną.
Tak, pojawiały się takie głosy, dotychczas jednak Episkopat wypowiadał się w tej kwestii niemal wyłącznie ustami bp. Zadarki.
Nie, nie zakładam, że List coś zmieni. Kwestia stała się polityczna. Na wypowiedziach antyimigranckich (także antyukraińskich, antysemickich, ksenofobicznych czy antyniemieckich) zarabia się niestety punkty poparcia. Cóż, nie wiem, czy kard. Rysia spotka za te słowa nagonka podobna do tej, która spadła na polskich biskupów po Liście do biskupów niemieckich w 1965 roku. Jeśli nie, to tylko dlatego, że siła i znaczenie wypowiedzi jest inne. To tylko jeden biskup. Reszta siedzi cicho. A niektórzy – jak było widać ostatnio na Jasnej Górze – podobne postawy wspierają. Bo klimat dziś w kraju mamy podobny. Niestety.
Przypomnę, że kilka lat później był rok 1968.
Co może to zmienić? Nie list i nie petycja, ale realny spadek poparcia dla tych, którzy ksenofobię niosą na sztandarach. W końcu stosunek do bliźniego, zwłaszcza potrzebującego pomocy, to główne kryterium wynikające z katolickiej nauki społecznej.
***
Inne teksty autorki.
Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Lekarz chorób wewnętrznych, dziennikarka i publicystka. Wieloletni redaktor portalu wiara.pl. Współtwórca platformy wiam.pl.
