Kogo potrzebuje Kościół?

Odszedł prorok, trzeba to, co mówił i na co wskazywał wdrożyć w życie. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że rzadko udaje się to prorokom. To inny dar.

W całej dyskusji najpierw o potencjalnych kandydatach do objęcie urzędu papieskiego, następnie na temat wybranego już papieża brakuje mi jednego pytania, zawartego w tytule. Pytania, które – jak myślę – musieli zadać sobie kardynałowie. Kogo dziś potrzebuje Kościół? Jakie stoją przed nim wyzwania? W jakim miejscu jesteśmy?

Jeśli się nad tym zastanowić, wybór kardynała Prevosta nie wydaje się zaskakujący.

Po pierwsze i najważniejsze. Potrzebujemy kontynuacji tego, co rozpoczął Franciszek. Odszedł prorok, trzeba to, co mówił i na co wskazywał wdrożyć w życie. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że rzadko udaje się to prorokom. Wizjonerom. To inny talent. Inny dar.

Co więcej, trzeba to zrobić z dbałością o poszarpaną ostatnio jedność. Co oznacza dialog i jeszcze raz dialog. Wewnątrz i na zewnątrz.

Kościół nie może zejść z drogi misyjnej (czy ewangelizacyjnej – to tylko kwestia słowa). To powinien być truizm, bo przecież po to powstał, by głosić Dobrą Nowinę światu. Potrzebujemy kogoś, kto pokaże, jak ją głosić dzisiaj.

W końcu – co moim zdaniem nie jest bez znaczenia – mamy Trzecią Wojnę Światową w kawałkach. Mamy świat coraz bardziej podzielony na tych, którzy chcą po prostu żyć (lub żyć lepiej) i tych, których interesuje obrona tego, co posiadają. Może nie za wszelką cenę, ale prawie… Owszem, potrzeba kogoś, kto się będzie w tych problemach orientował. W jakiś sposób potrzeba dyplomaty.

Ale przecież nie tylko. I nawet nie przede wszystkim.

Niełatwa droga

Myślę, że Leon XIV spełnia te założenia. Cieszy mnie jego misyjne doświadczenie i to, że nie traci z oczu najsłabszych. W tym migrantów, których w wielu miejscach świata – też u nas – próbujemy się pozbyć. Jego wiedza o świecie – bardziej zachodnia niż południowoamerykańska – już chyba odbija się w stosunku do Ukrainy. Cieszy mnie, że umie i chce słuchać, o czym świadczy też długie spotkanie z kardynałami. To ważne, bo ci, których się nie słucha, nie słuchają…

Myślę, że czeka Kościół niełatwa, ale konieczna droga. I właśnie na nią na poważnie wchodzimy.

Na koniec fragment homilii z Mszy inauguracyjnej, który chyba najlepiej pokazuje wizję nowego papieża:

W naszych czasach ciągle widzimy zbyt wiele niezgody, zbyt wiele ran spowodowanych nienawiścią, przemocą, uprzedzeniami, strachem przed innymi, a także paradygmatem ekonomicznym, który eksploatuje zasoby Ziemi i marginalizuje najbiedniejszych. Chcemy być w tym cieście małym zaczynem: jedności, komunii, braterstwa. Chcemy z pokorą i radością powiedzieć światu: patrzcie na Chrystusa! Zbliżcie się do Niego! Przyjmijcie Jego Słowo, które oświeca i pociesza! Usłyszcie jego propozycję miłości, by stać się jego jedną rodziną: w jednym Chrystusie stanowimy jedno.

***

Inne teksty autorki.
Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.