Nic tak nie irytuje jak reklama, która pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. Przerywa ulubiony film lub inny program. Rozprasza. Czujemy, że nie jest potrzebna w tym momencie, czasem denerwujemy się na zbytnią nachalność, nierealność czy idealizację tego, co reklamuje. Bywa też, że treść reklamy jest w danym momencie programu zupełnie nie na miejscu. Na szczęście telewizor można wyłączyć, zmienić na chwilę program. To samo w internecie lub podczas rozmowy z telemarketerami możemy w jakiś sposób kontrolować sytuację. Uciec od nachalności. Propozycje Gorzej, gdy reklama pojawia się przy okazji ogłoszeń parafialnych i Mszy świętej. Latem wielu z nas może być… Czytaj dalej »
Przywróćmy naszym świątyniom bardziej duchowy niż komercyjny charakter. Słowo Jezus powinno częściej padać niż "ofiaromat".
