Jacek Siepsiak SJ — artykuły autora

 

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.

 

Zastanawiam się, ilu kandydatów do kapłaństwa widzi swoją drogę jako praktykowanie realnego ubóstwa. Skromnego. Bez złota.

Czy poczucie szczególnego wybrania jest dobre? Kandydaci do święceń kapłańskich słyszą, że to nie oni wybrali tę drogę, ale że zostali wybrani. I to nie przez ludzi, lecz przez samego Boga. Aplikuje się do nich słowa Jezusa skierowane do uczniów, którzy zostali przez Niego zaproszeni do grona naśladowców. I dochodzi do dziwnej sytuacji. Z jednej strony, by pokazać, że to nie jest wybór „arcykapłanów”, czyli ludzi, kładzie się nacisk na osobistą decyzję kandydatów. Ma być ona inspirowana poczuciem powołania. Ono oczywiście podlega weryfikacji ze strony formatorów i przełożonych, ale weryfikacja ta zasadniczo polega na wykluczeniu ewentualnych przeszkód. A z drugiej… Czytaj dalej »

Jaka postawa jest bardziej moralna? Udawać, że nie widzę? Czy raczej domagać się współudziału w „piekle etycznym”, w wyborach zawsze okropnych?

Odwet nie musi oznaczać zemsty, a grożenie nim niekoniecznie wynika z mściwości. Może być sposobem na szukanie bezpieczeństwa. Niech agresor boi się ewentualnej zemsty. Wtedy może zrezygnuje z ataku dla własnego dobra. Warto z takiej perspektywy spojrzeć na nasze przyzwolenie wobec władz państwowych na grożenie odwetem i stosowanie go, bądź co bądź, w naszym imieniu. To nie jest abstrakcyjna idea. To co się dzieje w Gazie pokazuje, że współczesne demokratyczne państwo może być uwikłane w takie dylematy. WikiLeaks pokazało na co stać nowoczesną demokrację amerykańską, jeśli chodzi o odstraszanie. Widać, że nie jest to tylko problem społeczeństw rządzonych autokratycznie. My… Czytaj dalej »

Marzą mi się takie głosy pasterzy Kościoła w Polsce, które będą zasługiwały na to, by je czytać, by o nich dyskutować, i które nie będą przemijały bez echa. 

Marzy mi się list Episkopatu, w którym uczciwie są omówione różne stanowiska. Wojna kulturowa, jak to wojna, nie służy solidnej debacie - wtedy potrzebna jest mobilizacja. A skoro tak, to demonizuje się argumenty drugiej strony. I nie chodzi mi o to, by KEP (czy ogólnie hierarchia) była symetrystą.  Raczej o to, by stanęła ponad podziałem ideologicznym. Rozumiem, że biskupi mają swoje przekonania. I oczywiście chcą przedstawiać bieżące nauczanie Kościoła. Ale jeśli poczuwają się do pasterzowania wspólnocie Kościoła, to muszą nie tylko wsłuchiwać się w głos wiernych, ale też przedstawiać te ich opinie, które są w miarę powszechnie wyrażane, choć niekoniecznie… Czytaj dalej »

By ludzie mogli zaufać „apostołom” ci, którzy w danym czasie nie mają odpowiedniego kredytu zaufania powinni się sami odsunąć. Jak zresztą już wielu ordynariuszy zrobiło.

„Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was” (Mk 10,13) Słowa cokolwiek niepokojące. Ale warto zastanowić się, kiedy to pokój jednak może powrócić do nawiedzającego. Weźmy wizyty apostolskie. Powinny przynosić pokój. Często jednak wizytacje biskupie kojarzą się z czymś do odbębnienia. Jeżeli jest już jakaś radość, to raczej zadowolenie z tego, że mamy je za sobą. Z czego to wynika? Pewnie w dużej mierze z braku szczerości. Gdy dochodzi do szczerej rozmowy o potrzebach, brakach, trudnościach i nadziejach, gdy oczekujemy wsparcia… Czytaj dalej »

Może warto zastanowić się, czy sposób konsumowania nie świadczy o podejściu do Eucharystii, rozumianej jako inspiracja do konkretnego życia i zaangażowania.

W związku z tym, że Chrystus dał nam swoje Ciało do jedzenia, a nie do obnoszenia Go i adorowania, warto chyba zwrócić uwagę na to, jak jemy. Bo nie liczy się tylko co jemy, ale również sposób jedzenia. Jest takie powiedzenie: „jaki ktoś jest do jedzenia, taki i do pracy”. Ten test wykonywano przy zatrudnianiu parobka lub służącej. Częstowano kandydata i jeśli zjadł prędko, to znaczyło, że i prace będzie szybko wykonywać. Myślę jednak, że nie tylko o to chodziło. Bo patrzono również, ile zje. Jeśli jadła za dużo, to nie opłacało się jej trzymać w domu. Jeżeli to przysłowie… Czytaj dalej »

Pytanie, czy wiemy, co poruszy obserwujących zza firanki? A jeszcze ważniejsze: czy wiemy, do czego ich chcemy poruszyć? Do jakiego ducha zachęcić?

Kiedy dzieci po raz pierwszy przystępują do Komunii Świętej, to z pewnym drżeniem zwracamy uwagę na to, by nie wyjmowały z ust komunikantu i nie oglądały go z zaciekawieniem. Albo, broń Boże, nie bawiły się nim. Jakoś zrozumiała jest ta obawa przed profanacją. Choć czy dziecko może profanować? Ale skoro tak podchodzimy do zachowań wobec Ciała Chrystusa przy Jego spożywaniu w czasie Eucharystii, to jak wytłumaczymy obnoszenie Go i wystawianie na pokaz już po Mszy św., na przykład w Boże Ciało? Jak usprawiedliwimy to oglądanie już po podstawowej czynności sakramentalnej, jaką jest spożywanie? Staramy się uniknąć posądzenia o profanację zamykając… Czytaj dalej »

Jest taka radość ze śmierci, która rzeczywiście odczłowiecza. Ale są i takie, które odczuwamy jako jak najbardziej ludzkie.

„Nie śmiej się dziadku z czyjegoś wypadku. Dziadek się śmiał i to samo miał”. A jednak, gdy widzimy w Iranie ludzi przesyłających sobie dary z radości po śmierci prezydenta, to trudno ich potępić. Jak ginie ktoś nazywany „rzeźnikiem”, to czy nie wolno się cieszyć? Część oczywiście płacze. Jedni udają smutek, bo się boją bezpieki. Inni stracili kogoś, kto po trupach zapewniał im karierę, awans społeczny lub po prostu tępił konkurencyjną nację. Ale inni nie zważając na zagrożenie nie potrafią powstrzymać uśmiechu. I choćby tylko aluzji, lecz radosnych.  Czy to po chrześcijańsku? Czy powinniśmy się tym gorszyć? Pamiętam, gdy dwa dni… Czytaj dalej »

Co stałoby się z hasłem „Cywilizacja miłości” czy też „Cywilizacja życia”, gdyby życie planety było nam obojętne?

Dlaczego ciągle spotykamy takie środowiska w Kościele katolickim, które podkreślają wagę postu piątkowego, a jednocześnie kpią sobie z dyskursu ekologicznego? Wpędzają ludzi w skrupuły co do jedzenia (lub nie) mięsa w piątki, a jednocześnie „prychają” na wegetarian. Ale przede wszystkim dziwi, że narzekają, iż nowe pokolenia wychowujemy bez zakazów i pomijając wszelką ascezę, a w tym samym czasie krytykują obostrzenia związane z dbałością o środowisko naturalne. Jakby nie dostrzegali, że podobnie jak post piątkowy, tak i np. segregowanie śmieci czy zrównoważona dieta ma wymiar wspólnotowy. Nie chodzi tu tylko o mój indywidualny dobrostan, ale i o troskę o innych, o… Czytaj dalej »

Jezusa poznajemy dzieląc się Jego słowem i traktując Go jak Słowo. Nie wystarczy wpatrywanie się, choćby bardzo intensywne, w statyczny obraz.

Pan Jezus, gdy mówi, że jest drogą, prawdą i życiem, robi to w kontekście sytuacji „tak długo jestem z wami”. Poznanie Jego, a zatem i Ojca, nie dokonuje się przez krótki rzut oka na Jego fizjonomię. To jest proces. Jest się z Nim w drodze, słucha się Go, rozmawia, wspólnie posila się, trudzi i odpoczywa. Poznawanie Ojca nie polega na oglądaniu „zdjęć” Syna. Bo poznanie prowadzi do miłości, a obrazki wywołują jedynie projekcje. Narzucamy na te wyobrażenia nasze oczekiwania lub lęki. Dlatego argumentowanie, że zakaz czynienia obrazów jest nieaktualny po Wcieleniu jest dość problematyczne. „Widzialna postać” to nie tylko Jezus… Czytaj dalej »

Zamiast charyzmatu i zaangażowania widać nijakość. A młody człowiek nie wstępuje do zakonu, by być nijakim. Chodzi przecież o radykalizm rad ewangelicznych.

Gdy pytamy o powód coraz mniejszej liczby zgłaszających się do zakonów oraz seminariów, to zazwyczaj przywołujemy ogólne trendy europejskie (lub północnoamerykańskie). Rodziny mają mniej dzieci. Kiedyś, gdy było ich więcej, chętniej kibicowano odejściu do stanu duchownego. Ogólny lepszy status materialny nie sprzyja przy tym wybieraniu ubóstwa i zależności. U nas już nie działa przysłowie: "Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie". W Wietnamie, i to na północy, do jezuitów zgłasza się co roku około 400 kandydatów. Przyjmujemy od 40 do 50. Idą do nowicjatu na Filipinach, a potem do różnych zagranicznych prowincji. Ale tam wyjazd do dalekich krajów… Czytaj dalej »