Jacek Siepsiak SJ — artykuły autora

 

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.

 

Ten „nieartykułowany” krzyk to znak, że trzeba przed wszystkim wysłuchać. Po co? Bo liczy się przed wszystkim to, by człowiek usłyszał samego siebie.

Gdy spotykamy się z ludzkim płaczem lub krzykiem, nierzadko czujemy się bezradni. Może to wynikać z tego, że nie rozumiemy, o co chodzi cierpiącemu. Nie jesteśmy w stanie dociec, na czym polega jego problem, bo on nie mówi, tylko wydaje z siebie jakieś dramatyczne dźwięki. Bywa, że ten dramatyzm objawia się szeptem tak wycofanym, iż nic nie mówi, poza tym, że ktoś jest w szczególnie trudnym położeniu. Jak szukać rozwiązania, gdy nie wiemy, o co chodzi? To nie jest komfortowa sytuacja. Odruchowo od niej uciekamy. Irytuje nas. Gdy niewidomy przy drodze krzyczał do Jezusa, ludzie go uciszali. Pewnie byli zirytowani… Czytaj dalej »

Zaniedbywanie brania pod uwagę naszych emocji pozbawiłoby nas wyrobionego nosa do wyczuwania szwindlu propagandowego. „Ktoś nas tu próbuje wrobić”. Taka myśl rodzi się często w oparciu o pierwsze wrażenie.

Uczą nas, by nie ufać uczuciom. A szkoda. Bo bez ich obserwacji nie ma rozeznawania. Gdy próbujemy ocenić różne zjawiska uciekamy się do grzebania w źródłach, opieramy się na autorytetach (choć coraz rzadziej), prosimy o radę. A emocje oskarżamy o to, że są ślepe i dlatego nie bierzemy ich pod uwagę. A nawet walczymy z nimi, bo wydaje się nam, że narzucają nam się z „pierwszą” reakcją. Uważamy, że kulturalny, rozważny człowiek nie powinien polegać na pierwszym wrażeniu. Dlatego, gdy spotykamy się z chamstwem, to tłumaczymy chama na różne sposoby, że tak naprawdę ma swoje powody, by być właśnie takim.… Czytaj dalej »

Złoty cielec wygrał z niewidzialnym Bogiem, bo był horrendalnie drogi. Ulano go z całej biżuterii, którą zabrano z Egiptu. Co głosimy pośród ociekającego złota?

Celebryta to człowiek znany z tego, że jest znany. Z tej definicji zionie pustka. I dobrze. Bo jest to określenie czegoś, za czym nic nie stoi. A owo „nic” oznacza, że gwiazdorek jest podszyty ciągłą obawą. No bo co się stanie, jak ta pustka wyjdzie na jaw? Hollywood zaczęło płacić swoim głównym aktorom bajońskie sumy nie z hojności, lecz aby stworzyć z nich celebrytów. Płace zawyżone, i to wielokrotnie, miały sprawić wrażenie, że ktoś jest genialny. Skoro zarabia tak dużo, to musi być naprawdę wielki, ponadprzeciętny. Tak rozumowali ludzie już w starożytności. Sofiści uważali, że muszą pobierać znaczne sumy za… Czytaj dalej »

Muzea mają swoją wartość. Ale nie możemy zapominać, że eksponaty muzealne znalazły się w nich nieprzypadkowo. Odeszły do lamusa.

Plutarch twierdzi, że do Aspazji przychodził Sokrates ze swoimi uczniami. A sam Sokrates w „Meneksenosie” (Platona) przyznaje, iż jego wspaniałą nauczycielką jest właśnie Aspazja, bardzo kompetentna w retoryce. Wykształciła wielu mówców, m.in. Peryklesa. Była partnerką Peryklesa, wielkiego przywódcy ateńskiego i to właśnie jej zawdzięczał on znaczny progres w skuteczności swoich publicznych wystąpień. Sokratejski sposób prowadzenia dyskusji charakteryzuje troska o zdrowie duszy, jakkolwiek się ją pojmuje. Również duszy społeczności. W tym wypadku duszy Ateńczyków. Jeżeli nauczył się go od kobiety - znakomicie wykształconej, elokwentnej, biegłej w dyskusjach i retoryce, pochodzącej z Miletu, który wówczas (V wiek przed Chrystusem) uchodził za kolonię… Czytaj dalej »

Napięcie między wypychaniem a integrowaniem nigdy nas nie opuści. Herezja manicheizmu ciągle trąci kwasem faryzeuszów.

W kontekście pielgrzymki na Jasną Górę ludzi, którzy czują, że są na obrzeżach Kościoła, a nawet (jak to pokazały reakcje publicystów mających się za arcykatolickich) są z niego wypychani, stajemy wobec pytania o nasze miejsce we wspólnocie. W Kościele jesteśmy u siebie czy nie u siebie? A może ciągle jeszcze nie u siebie? Lub jeszcze u siebie, ale powoli coraz mniej? Takie dylematy to nic nowego i niestety również nic starego. To znaczy: nie odeszły do lamusa. W Polsce są boleśnie aktualne. Byłem kiedyś proboszczem we Wrocławiu przy Al. Pracy. Podczas stanu wojennego gromadziły się tam tłumy ludzi popierających Solidarność.… Czytaj dalej »

Z punktu widzenia wiary jesteśmy jedną rodziną dzieci Bożych i dlatego nie możemy nie oglądać się na los najuboższych, gdy wybieramy ich i naszą przyszłość.

Nowa adhortacja papieża Leona XIV „Dilexi te” mocno uderza w krytyków opcji na rzecz ubogich w Kościele katolickim. Jest odczytywana jako krytyka neoliberalizmu, jakże często odwołującego się do chrześcijaństwa, a jednocześnie zostawiającego najsłabszych samym sobie. Trudno nie zgodzić się z papieżem przytaczającym Biblię oraz Tradycję Kościoła, by mocno potwierdzić uprzywilejowane miejsce ubogich w sercu naszej wiary. Jednak to odwołanie się do tradycji jako efekt uboczny sprawia, że w tym tekście nie znajdujemy niczego specjalnie nowego czy zaskakującego. Pewnie o to chodziło. By właśnie tradycja zamknęła usta tradycjonalistom. A przynajmniej skłoniła ich do zrewidowania sposobu rozkładania akcentów. Jednak głębszym celem nie… Czytaj dalej »

Dylematy napięcia między strachem a miłością, między szczerością a kupowaniem sobie przychylności, potrzebują perspektywy zmiany.

Jedni drugich staramy się skłonić do konkretnych postaw poprzez strach. Teraz na przykład do wzmożonych wydatków na uzbrojenie. Jeśli boimy się wojny, to jesteśmy bardziej skłonni do zaakceptowania mniejszych nakładów na opiekę zdrowotną. Wielu ludziom wydaje się też, że strach przed karą powstrzyma ewentualnych przestępców, a także że dzieci karane będą bardziej posłuszne. Dochodzi nawet do tego, że myślimy, iż kara nie tylko się należy, ale wręcz jest wyrazem miłości. Dlatego nie dziwi, że ludzie w tym kluczu postrzegają świat i Boga. Ja powinienem być ukarany czy ukarana. Zasługuję na to. Ale jednocześnie boję się kary. Boję się tego, że… Czytaj dalej »

Nie wystarczy potępić obecne główne potwory polityki światowej. Trzeba czuwać, bo my też możemy stać się potworami. A nawet wyhodować potwory.

„Światem zaczęły rządzić potwory” – tak miał powiedzieć, według Agnieszki Holland, jeden z bohaterów jej filmu „Obywatel Jones”. Chodziło o czas przed II Wojną Światową. Wtedy poszczególne kraje zaczęły wybierać sobie koalicje tak, by po wojnie znaleźć się w obozie zwycięzców. Pół biedy, gdy kierowały się potencjałem gospodarczym. Niestety, trzeba było też wybierać między Hitlerem a Stalinem. A to oznaczało sojusz z potworem posługującym się obozami masowej zagłady, reedukacją za pomocą tortur, pogardą dla wolności i praw obywatelskich i w ogóle demokracji. Wybory nie były wcale tak oczywiste, jak się nam teraz wydaje. Wystarczy przytoczyć historię polskiego obozu koncentracyjnego. Tak,… Czytaj dalej »

Żeby kościoły nie świeciły pustkami nie wystarczą bezkrytyczni fanatycy. Potrzeba też przestrzeni na krytyczną dyskusję dla zawiedzionych, a jednak kochających.

Kiedy człowiek traci czyjeś zaufanie zazwyczaj oznacza to, że oszukiwał. Podobnie jest z instytucją. Utrata zaufania może również wynikać z kręcenia. Wyjaśnienia są tak zagmatwane, że trudno im zaufać. Rzecznik jakiejś instytucji przyłapany na oszustwie traci rację bytu. Powinien zostać natychmiast zwolniony. Jednak są i takie „organizacje”, które stopniowo tracą zaufanie. Na przykład dzieci często dają rodzicom kolejną szansę. Jeśli kogoś kochamy i jest nam bliski, to chcemy mu wierzyć. Tłumaczymy go, nawet wbrew faktom. Ale w końcu przychodzi czas, gdy trwamy w związku, choć już nauczyliśmy się nie wierzyć osobie niegodnej zaufania. Taki związek nazywamy toksycznym. Ale z drugiej… Czytaj dalej »

To jakbyśmy powiedzieli: „Cóż złego w tym, że nieuzbrojone bezzałogowce polatają sobie trochę nad nami? Nawet nielegalnie. Lepiej się o nie nie kłócić.”

Przemoc duchowa bywa lekceważona tak przez sprawców, jak przez ofiary. Niestety również przez jej świadków. Tak się do niej przyzwyczajamy, że się nie sprzeciwiamy. I stajemy się poniekąd współwinni atmosferze sprzyjającej nadużyciom i wykorzystaniu w sferze duchowej czy psychicznej. To trochę jest jak z dronami latającymi nad Polską. Skoro są nieuzbrojone, to powoli zaczynamy przekonywać się do tego, że szkoda tych wielkich pieniędzy potrzebnych do ich strącania. Może lepiej nie reagować i nie „wystrzeliwać się” z arsenału, który powinien być użyty na poważniejsze cele? Wojna oczywiście musi liczyć się z ekonomią, ale putinowscy zabójcy prędzej czy później wykorzystaliby naszą opuszczoną… Czytaj dalej »