Jacek Siepsiak SJ — artykuły autora

 

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.

 

Rola prezbitera, czyli starszego, wymaga całkowitego oddania. Z drugiej strony to całkowite oddanie wymaga solidnego fundamentu osobowościowego. Ten fundament zazwyczaj daje życie rodzinne.

Wypowiedź abp. Charlesa Scicluny z Malty (człowieka do specjalnych poruczeń papieża Franciszka) o celibacie jest warta zauważenia. Wprowadza ona do dyskusji nowy wątek. Był on co prawda dość żywo dyskutowany w okresie soborowym, ale ostatnie dekady zdawały się go pomijać. Obecnie szerzej mówi się o możliwości święcenia viri probati - mężczyzn, którzy w swoim życiu małżeńskim i rodzinnym pokazali, że są godni zaufania jeśli chodzi o prowadzenie wspólnoty chrześcijańskiej (mężowie jednej żony, dobrze wychowujący dzieci). Natomiast Scicluna wskazuje na potrzebę zezwolenia już wyświęconym kapłanom na żeniaczkę. Jest to zatem propozycja, która idzie dalej niż tradycja kościołów wschodnich, w których -… Czytaj dalej »

"Powiedz mi, czego nie oglądasz, a powiem Ci, kim jesteś". Okazało się, że w TVP były półkowniki. Można więc na ich podstawie pokazać, czym ta telewizja była, skoro właśnie takie filmy odkładała na półkę.

"Powiedz mi, czego nie oglądasz, a powiem Ci, kim jesteś". Okazało się, że w TVP były półkowniki. Można więc na ich podstawie pokazać, czym ta telewizja była, skoro właśnie takie filmy odkładała na półkę. Oczywiście, odłożenie "na półce" nie oznacza całkowitego zakazu emisji. Również za PRL były filmy zakazane, które jednak można było obejrzeć. Puszczane były w niszowych godzinach, zazwyczaj równolegle z bardziej "masowymi" programami. Nieraz służyły jako konkretny wyraz polityki. Pozwalamy na emisję, by pokazać, że dany autor jednak skruszał. Albo ma to być przejaw dobrej woli władzy. Swoisty wentyl bezpieczeństwa obniżający napięcia społeczne, jak kabarety krytyczne wobec reżimu.… Czytaj dalej »

Zwierzęta są zabijane, abyśmy my mogli żyć. To nie znaczy, że nie mają żadnych praw. Warunki w jakich żyją i to, w jaki sposób pozbawiamy ich życia świadczą o nas.

Przygotowując się do Świąt natknąłem się na taką kantyczkę sprzed 1925 r., a najpewniej z XIX wieku, zważywszy na słownictwo: „3. Potem Trzej Królowie,Za Jezusa zdrowie,Ognia dać kazali,Żyj! Wołali.Zatrzęsła się całaStajenka spróchniała,Od huku armaty,Bez utraty.Wół się lęka,Choć zdrów, stęka,Józef w gmachuDrży od strachu.Mówił: Od hałasuJuż umrę bez czasu,Tak się armat boję,Ledwo stoję. 4. A tak trzej Królowie.Po Józefa mowie.Strzelać zakazali,Przepraszali.Potem zatrąbiono,W kotły uderzono,Brzmiały trąbów głosyPod niebiosy.Józef chwali,Tych co grali,Lepiej grajcie,Nie strzelajcie.Dziecię uściskali,Matce ukłon dali,Józefa żegnającOdjechali”. * Jako żywo ten fragment wskazuje na to, iż obrona zwierząt przed fajerwerkami (zwłaszcza przed hukiem), to nie jest tylko współczesny wymysł obrońców zwierząt. A… Czytaj dalej »

Nie wiemy, co było dalej. Wiemy jedynie, że dla ratowania tego dziecka i swojej rodziny uciekał i wyszedł na emigrację. Jakkolwiek było, doświadczył sporo sytuacji nieregularnych.

Adwentowa droga św. Józefa jest dość szczególna. Oczekuje na dziecko - nie swoje, choć w swojej rodzinie. Początkowo jest to kryzys, który chce rozwiązać oddaleniem. Nie będą razem mieszkać, nie stworzą rodziny. Potem jednak zamieszka z Marią pod jednym dachem. Jezus będzie wzrastał nie z samotnie wychowującą dziecko matką, lecz w domu, w którym jest matka i ojciec. Taka sytuacja jest wyzwaniem dla tradycji katolickiej. Wielu wiernych spotkało się z odmową otrzymania rozgrzeszenia, ponieważ - co prawda - nie współżyją, ale „jedynie” żyją pod jednym dachem z kimś, kto nie jest ich żoną czy mężem. Kościół napomina, że to też… Czytaj dalej »

W Kościele dość powszechnie tolerujemy, a nawet w niej utwierdzamy, mentalność przepraszania za wszystko. Nawet na wszelki wypadek za to, o czym nie wiemy.

Jestem daleki od oceniania zarzutów postawionych proboszczowi parafii Mariackiej w Krakowie. Natomiast warto poważnie zastanowić się nad ultimatum, które postawił mu ordynariusz. Ono jest symptomatyczne nie tylko dla stylu arcybiskupa krakowskiego. Taka mentalność jest niestety dość powszechnie zakorzeniona w naszym podejściu np. do spowiedzi. Otóż, ksiądz Raś usłyszał (przepraszam: przeczytał), że ma sam złożyć rezygnację, co umożliwi mu dalszą karierę eklezjalną. Gdyby został usunięty ze stanowiska, mógłby się odwoływać. Oznaczałoby to sprzeciw wobec stawianych mu zarzutów. Natomiast złożenie rezygnacji oznacza przyznanie się do winy. Wtedy nie można już dbać o swoje dobre imię, o oczyszczenie wobec oskarżeń. Oczyszczenie Słowo „oczyszczenie”… Czytaj dalej »

Kościół na świecie widzi, że potrzebuje powrotu do synodalności. Inaczej nie przetrwa. Pod tym względem musi zmienić się jego kształt. Czy to jest możliwe nad Wisłą i Odrą?

Wobec kryzysu Kościoła często czujemy się bezradni. Wynika to m.in. z poczucia nieuchronności pewnych procesów. Przecież tak samo było w innych krajach, tylko trochę wcześniej. Zatem i u nas tak być musi. Ale ta bezradność jest bardziej obezwładniająca, ponieważ - choć wieszczono, że i w Polsce dojdzie do laicyzacji - to „zarządzający Kościołem” nie chcieli takiej perspektywy dopuścić do szerszej świadomości wiernych. A to znacznie osłabiło zakres reagowania. A może chodziło nie tylko o zakres, lecz przede wszystkim o wybór sposobów? Bukłaki popękały. Specjalnie napisałem „zarządzający Kościołem”, bo nie chodzi tylko o biskupów, lecz również np. o media katolickie. Co… Czytaj dalej »

Obywatele, którzy zrzucają się do wspólnej kasy, powinni wiedzieć, ile z niej idzie na pomoc socjalną i czy ona rzeczywiście trafia do niezdolnych, by zadbać samemu o swoje potrzeby.

Minęły wybory. Można więc swobodniej zastanowić się, a zwłaszcza napisać o programach „plus”, czyli 500+ lub nawet 800+. Tym bardziej, że jedna strona sceny politycznej wzięła je na swoje sztandary, a druga obiecała, że to, co raz zostało dane, nie zostanie odebrane. Zatem, nawet jeśli ocenimy je krytycznie, i tak trudniej będzie oskarżyć nas o stronniczość polityczną. Nie jest moją intencją ocenianie skuteczności tych transferów socjalnych. Choć praktyczne owoce też są ważne. Pamiętamy, że głównym motywem miała być próba odwrócenia spadkowej tendencji demograficznej. Początkowo coś drgnęło. Ale potem wróciło do starego stanu. Nikt się już nie trzyma tej argumentacji. Zaznaczyła… Czytaj dalej »

Podsumowując: Kościół „zasłużył” sobie na te chęci do odseparowania go od państwa. Ale trzeba też zapytać, kiedy to państwo „zasługuje” sobie na odseparowanie od Kościoła instytucjonalnego?

Po wyborach dyskusja o rozdzieleniu Kościoła od państwa, miejmy nadzieję, nabierze bardziej merytorycznego charakteru. Wiemy, że duże i tradycyjne wspólnoty religijne są częścią państwa. Odgrywają role społeczne. Niejednokrotnie wyręczają państwo lub „tylko” z nim współpracują w podejmowaniu zadań ważnych dla wszystkich obywateli. Na przykład Caritas ze swoimi sieciami pomocowymi opartymi często o parafie ma potencjał, na którego lekceważenie żadne rządy nie powinny sobie pozwalać. Z drugiej strony - postulat skończenia z sojuszem ołtarza z tronem płynie nie tylko ze środowisk pozakościelnych. Również wierzący dostrzegają szkodliwość tego sojuszu. Także dla Kościoła. „Zasłużyli” sobie Często motywacja podobnych wezwań płynie z krytycznego spojrzenia… Czytaj dalej »

Wywalczyliśmy powrót katechezy do szkół. I w Konstytucji mamy zapisane, że „Religia kościoła (…) może być przedmiotem nauczania w szkole”. Ale czy musi to być kamień u nogi?

Boryna „wsiewający” ziemię w ziemię jakoś kojarzy mi się z naszym podejściem do katechezy. Ten obraz z „Chłopów”, przywołany bardzo plastycznie przez najnowszą adaptację filmową, jest pełen dramatycznych sprzeczności. Z jednej strony ziemia jest żywicielką. Bez niej się umiera. Z drugiej - walka o nią zamienia relacje w gromadzie w zwalczanie konkurencji. Ludzie się dla niej sprzedają - jak Jagna, jak Antek i wielu innych. Przywiązanie do niej staje się więzieniem. Rezygnują ze swoich pragnień, by dzięki niej mieć co jeść. By nie przymierać na przednówku. Stąd z jednej strony miłość i szacunek wobec niej, dbanie o nią i ciężka… Czytaj dalej »

To jest najciekawsze w procesie synodalnym, a jednocześnie najbardziej denerwujące. Nie wiemy z góry, do czego to doprowadzi.

Okrągłe stoły w Auli Pawła VI. To ten obraz najlepiej charakteryzuje kolejną sesję Synodu o synodalności. Już nie sala - jakby akademicka - ze stołem prezydencjalnym, ale układ przypominający wesele. Nawet nie długi stół, gdzie parę osób może z sobą rozmawiać, lecz okrągły. Nie taki duży, jak ten z 1989 r., ale też nie miniaturowy, jak te służące do kawy w pojedynkę lub we dwoje. Na kilka lub kilkanaście osób. W sam raz, by było widać, kto mówi, by było ją lub jego dobrze słychać, by nie tracić mowy ciała i twarzy, a także wzbudzanych wśród słuchających reakcji.  Przy okrągłym… Czytaj dalej »