Jacek Siepsiak SJ — artykuły autora

 

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.

 

Mówienie o przebaczaniu, zwłaszcza nieustanne, bywa tak naprawdę przykrywką dla zdejmowania winy z siebie. Bo uwypukla winę innych.

Mury obronne dawnego Opactwa sióstr Benedyktynek w Jarosławiu

Emde-project, CC BY-SA 4.0 / Wikimedia Commons

Cieszy szybka reakcja Kościoła na to, co się stało w Jarosławiu. Szczególnie poruszające dla opinii publicznej było kazanie poszkodowanego księdza. To, że prosił, by nie stosować odpowiedzialności zbiorowej i nie obarczać narodu zbrodnią jednostki jest nie tylko jak najbardziej zasadne, ale też bardzo potrzebne w sytuacji, jaką tworzy wojna u naszych granic. To oczywiste. Pięknym świadectwem są również słowa o przebaczeniu, jakie padły z ust rannego kapłana, którego współbracia zostali również ugodzeni nożem, a jeden z nich zmarł. Przeżywamy to kazanie jako dar. Jest darem dla wspólnoty Kościoła i dla wszystkich, którzy go wysłuchali. Ale w tym całym przekazie medialnym… Czytaj dalej »

Javorová była dla ludzi, którzy ją pragnęli uciszyć, na tyle niewygodnym precedensem, że zamiast ukazywać jej chrześcijański heroizm woleli wymazać ją z pamięci, a zatem i z tradycji katolickiej.

Podział na żeńskie i męskie role społeczne rzutuje na stanowisko hierarchii Kościoła katolickiego w sprawie ewentualnego święcenia kobiet na prezbiterki. Wielu uważa, że przewodzić celebracji Eucharystii może tylko mężczyzna. Że to typowa rola męska. Inni mężczyźni Podobnie myśli się (bo „zawsze” się tak myślało) o wojownikach. To powinni być mężczyźni. Dlatego m.in. starożytne opowieści o kontaktach, a nawet walkach z Amazonkami zaliczano do bajek. Zwłaszcza męscy badacze mitów i legend uważali, że to były fantazje Greków znudzonych swoimi gderliwymi żonami. Po prostu: wymyślając kobiety na koniach i z łukami mieliby przynajmniej w literaturze relacje z walecznymi niewiastami. Do tego stopnia… Czytaj dalej »

Sztuczny “redaktor”, sprofilowany pode mnie, nie rozwija mnie. Nie jest dla mnie mistrzem, bo jest tylko na moim poziomie. A jeżeli nie jest w pełni sztuczny, lecz stoją za nim potentaci BigTechów, to jest wystawiony na wszystkie pokusy, jakie przynosi monopol.

Firmy z branży AI, aby trenować swoje modele do czatów z tak zwaną sztuczną inteligencją, masowo wykupują książki. Również te cenne, rzadkie egzemplarze. Skanują je i karmią nimi swoje maszyny. To można zrozumieć, a nawet cieszyć się, że AI karmi nas wiedzą z tak “szlachetnych” źródeł. Natomiast, o zgrozo, przeraża wieść o tym, że potem te książki są mielone. Przepadają w czeluściach niszczarek. Dlaczego? Izolacja Jedna z największych takich firm przyznaje, że jej celem jest zniszczenie wszystkich książek na świecie. Nie wiem, czy to tylko przechwałki, mające wzbudzić ruch medialny wokół firmy, czy rzeczywiście realna perspektywa zniknięcia z powierzchni Ziemi… Czytaj dalej »

Żeby dobrze wypocząć trzeba zrezygnować. A podczas szabatu właśnie się rezygnuje. Rezygnuje z pracy, z funkcji, z tego, co jest dawaniem dobrego przykładu.

Pamiętam czasy, kiedy paparazzi byli dużym problemem. Gwiazdy wynajmowały specjalną ochronę, żeby się przed nimi bronić. A potem nieraz okazywało się, że specjalnie wynajmowali owych paparazzi, aby robili im zdjęcia wtedy, kiedy oni tego chcą. Najczęściej dotyczyło to czasu wypoczynku. Mianowicie na wyjazdach, na jachtach, w dyskotekach. Trzeba było zrobić zdjęcie, które może było jakoś skandalizujące, ale tak naprawdę pokazywało taką gwiazdę, tak jak ona chce. Było to na pokaz. Teraz również widzimy, że bardzo często w mediach społecznościowych różne gwiazdeczki umieszczają filmiki i zdjęcia ze swoich wakacji i wyjazdów, żeby jakoś zaistnieć. W ten sposób ich wypoczynek jest czymś na… Czytaj dalej »

Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem „ofensywnym”. Pomnikami można atakować. To zależy, co z nich epatuje.

- Dlaczego nie przestaniesz mówić o moich dawnych błędach? – zapytał mąż. – Myślałem, że mi już przebaczyłaś i zapomniałaś.- Oczywiście. Przebaczyłam i zapomniałam – odpowiedziała żona. – Ale chcę być pewna, że ty nie zapomnisz, że przebaczyłam i zapomniałam”.Anthony de Mello SJ, Śpiew Ptaka, Verbinum 1996, s. 151 Lubię tę przypowiastkę. Powtarzam ją, bo mam nadzieję, że chodzi w niej nie tylko o odwieczną walkę płci. Ten dialog pasuje też do sporu o pamięć historyczną, który znowu rozgrzewa nastroje polityczne. Szlachetniejsi Prawda, jak widzimy i słyszymy, może służyć do szantażu emocjonalnego. Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem… Czytaj dalej »

Ludzie oburzają się na działania przemocowe. I słusznie. W ten sposób się przed nimi bronią. I nie chodzi tylko o przemoc fizyczną. Nieraz chodzi o uzurpację.

Ateizm zaczął się zadomawiać w nowożytności zasadniczo po okresie intensywnych wojen religijnych, których zwieńczeniem była długa i krwawa wojna trzydziestoletnia. Gorszyła jednak nie tylko przemoc. Nie tylko morze krwi przelanej w imię konfliktów religijnych oddalało od Boga. Była to także epoka religii przemocowej, choć niekoniecznie krwawej. Mianowicie, aby powstrzymać zabijanie wymyślono zasadę zmuszającą ludzi do przyjęcia wyznania swojego władcy. Reguła "Cuius regio, eius religio" (Czyja władza, tego religia) nie szanowała wolności religijnej. W konsekwencji gwałciła ludzkie sumienie. To władca narzucał swoje wyznanie poddanym. To jest przemocowe, choć w założeniu miało strzec przed przemocą. I na dłuższą metę doprowadziło do zobojętnienia… Czytaj dalej »

Elitarność nie polega na upieraniu się przy anachronizmach. Chyba, że dla kogoś miłość nieprzyjaciół to anachronizm! Elitarność przemawia, gdy tłum się jej sprzeciwia, bo jest mu wyrzutem sumienia.

Bywało w przeszłości, że dzielono Kościół w Polsce na toruński i łagiewnicki. Wielu protestowało, że tak nie wolno. Istniało też pewne napięcie między tendencjami posoborowymi a manifestacjami masowego Kościoła, organizowanymi w kontrze do np. pochodów pierwszomajowych. Przeciwstawiano też duchowość Jana Pawła myśleniu Tischnera. Wielu jednocześnie twierdziło, że podkreślanie tych różnic jest szkodliwe, godzi w jedność. Że powinniśmy dbać o jednolity przekaz, nawet kosztem bogactwa płynącego z różnorodności. Wybór drogi Natomiast Pan Jezus mówi, żeby nie rzucać pereł przed wieprze. I ostrzega, że mogłyby nas poszarpać. A wszystko to w kontekście szerokiej i wąskiej bramy. Czyli odróżnianie masowej drogi od tej… Czytaj dalej »

Niektórym męstwo myli się z przemocowością. Podobnie jak „Ecclesia militans” z Kościołem wygrażającym mieczem.

Na swoje osiemdziesiąte urodziny Trump urządził zawody w „mordobiciu”. Ma prawo świętować, jak chce. Ale jakoś trudno nie współczuć Amerykanom, że połączył to z obchodami 250 lat istnienia Stanów Zjednoczonych. I do tego ta impreza odbywała się przy Białym Domu. Ten kontekst pokazał światu nie tylko to, co lubi obecny prezydent USA, nie tylko wskazał jaki typ osobowości prezentuje, ale również zasugerował, że Ameryka szczyci się „mordobiciem”. W dniu celebracji swojego jubileuszu taki właśnie symbol zaprezentowała jako charakterystykę wartości jej drogich. Nic dziwnego, że kilku przywódców innych państw nie przyjęło zaproszenia do kibicowania tym walkom. Czy Ameryka jest rzeczywiście taka?… Czytaj dalej »

Pytanie „czego się obawiali, przed czym się bronili” nie tylko nie jest bezzasadne, lecz wręcz konieczne, o ile chcemy, by męczeństwo wydało błogosławione owoce. A nie tylko pogłębiało rowy nieufności.

Zapachniało groźbą zerwania sojuszu z Ukrainą. Niby nikt tego nie chce, poza marginesem politycznym, a jednak wielu stara się pokazać, jacy to oni są nieustępliwi. Lecz w rezultacie sprawiają wrażenie takich, którzy są gotowi nie zważać na realny interes państwa. To jest polityka. Raczej krótkowzroczna. Ale przy okazji widać, że pojednanie zawierane wobec lub przeciw wspólnemu wrogowi to nie jest jeszcze rzeczywiste pojednanie. To prawda, że konieczność wspólnej reakcji na zagrożenie może skłonić do sojuszu i do odsunięcia w cień animozji. Może nawet być punktem wyjścia do podania sobie dłoni. Lecz pojednanie wymaga czegoś więcej. Wobec wspólnego wroga Swego czasu… Czytaj dalej »

Nikomu nie zaszkodzi trochę kultury, która może zaskakiwać, lecz i inspirować. A przede wszystkim skłaniać, nawet tych, co dawno już do kościoła nie zaglądali, do duchowych wzlotów.

Kościół św. Józefa w Zabrzu

Andrzej Otrębski /Wikimedia [CC BY-SA 4.0]

Nie chodzi o irytację. A niech się irytują! Ale o prawdziwą szkodę. Bo swoim szemraniem mogą zaszkodzić spotkaniu religii z kulturą, spotkaniu niepraktykujących z niezwykłą atmosferą wiary. W kościele świętego Józefa w Zabrzu kręcą film. Jest to duża produkcja hollywoodzka. Ponoć za sto milionów dolarów. Lub coś takiego. Z tego powodu zamknięto kościół na dwa tygodnie (choć krypta była, zdaje się, dostępna). Mszę świętą w niedzielę odprawiono - jak się należy - pod krzyżem koło kościoła. Znaleźli się jednak tacy, którym się to nie spodobało. Rozumiem nieufny dystans do kapitału amerykańskiego. Ale użyta argumentacja wskazuje, że wielu z nich nie… Czytaj dalej »