Jacek Siepsiak SJ — artykuły autora

 

ur. w 1964, jezuita, były redaktor naczelny kwartalnika „Życie Duchowe”, publicysta.

 

Pan Jezus mówi o pokarmie, który nie nasyca. To ten, który przyjmujemy. I o pokarmie, który daje życie - i to prawdziwe życie. To ten którym się dzielimy.

Trzeba przyznać, że Szczepan nie przebiera w słowach, gdy mówi o swoich adwersarzach. Świadczy to o gorącej atmosferze sceny, która doprowadzi do jego ukamienowania. Obie strony idą na całego. I kończy się, jak się kończy. Co ciekawe, ta ostra dysputa teologiczna o statusie Jezusa nie jest prowadzona z którymś z apostołów, lecz z diakonem. A to oni mówili, że nie chcą być odrywani od posługi słowa i dlatego diakonów ustanowili dla rozdawania potrzebującym tego, co zebrano we wspólnocie. Bohaterem emblematycznego starcia o podstawy wiary, przełomowego dla historii pierwszej gminy, nie jest jednak kaznodzieja, lecz jałmużnik. Może stało się tak, ponieważ… Czytaj dalej »

Ciepła zupa bywa niezbędna. Placebo może złagodzić na chwilę ból. Ale nic nie zastąpi ludzi, z którymi po prostu chce się żyć.

„Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Liczba mnoga użyta przez Zmartwychwstałego w tym posłaniu może oczywiście być interpretowana jako forma grzecznościowa lub po prostu jako konsekwencja tego, że Jezus przemawia do wielu. Zapewne zresztą nie tylko do tych, zgromadzonych tam, gdzie drzwi były zamknięte „z obawy”, ale i do pokoleń ich następców, również pełnych obaw. Ale zasadniczo interpretujemy to polecenie jako skierowane do pojedynczych osób - udzielających lub nie rozgrzeszenia, przebaczenia, odpuszczenia. Zatrzymując się dłużej nad tekstem możemy jednak dostrzec sugestię, że odpuszczenie to niekoniecznie jest jeden moment. Raczej jest to proces. Bywa, że… Czytaj dalej »

Czy naszą opowieścią jest nowina o pustym Grobie? O tym, że Zmartwychwstałego w nim nie ma, ale jest na zawsze w swoim ciele, jakim jest żywa wspólnota?

Opowieści o spotkaniach ze Zmartwychwstałym są subiektywne. Różnią się między sobą. Ukształtowały się w procesie opowiadania i słuchania. Przekazywano je sobie nie jako zapis dokumentalny, lecz efekt spotkania formacyjnego. Dzieliły się nimi nie archiwa, ale żywi ludzie, ze swoją wyobraźnią i wrażliwością, które pozwalały doszukiwać się wciąż nowych aspektów. Mają jednak pewne stałe elementy. Jednym z nich jest tymczasowość spotkań. Są krótkie. Potem Jezus znika i idzie dalej. A w zasadzie idzie do Ojca. Nawet prosi, by Go nie zatrzymywano. To już nie jest Jezus, który zaprasza do siebie do domu lub wprasza się w gościnę. Już nie chodzi wraz… Czytaj dalej »

Po prostu szkoda tych wszystkich dobrych teologów - nadwiślańskich lub nadodrzańskich - którzy mogliby więcej. Świetnie pisali i wykładali. Ich głos by się przydał.

Słuchając o Judaszowym rozczarowaniu nie sposób w tych Wielkich dniach przedwielkanocnych nie zastanowić się nad Judaszowym spojrzeniem. Pewnie przekombinował, spodziewając się, że Jezus wezwie zastępy anielskie do walki z tymi, którzy przyszli Go pojmać. Dlatego zaprowadził tam kohortę - by sprowokować wojnę. A właściwie, by sprowokować Jezusa do walki i zwycięstwa. I rozczarował się, bo Jezus kazał schować miecz. Obecnie mamy do czynienia ze wznowieniem wojny kulturowej, zwłaszcza wokół aborcji. Próbuje się sprowokować starcie, a nie dysputę. Duchowni i świeccy, starający się głębiej zastanowić nad powstawaniem człowieka i pobudzający do debaty, są wyzywani od zdrajców. Przez obydwie strony. Zajmij się… Czytaj dalej »

Wszyscy mają prawo do uczciwego procesu. Nawet wtedy, gdy oskarżyciele pochowali się po kątach. Trzeba wyjaśnić, co się stało i w miarę możności wynagrodzić.

Ignacy Loyola bywał w więzieniach Inkwizycji i podlegał jej wyrokom. Ale też sam występował o przeprowadzanie procesów wobec siebie samego. Jeśli ktoś rzucał na niego oskarżenia o herezję lub jakieś podejrzane poglądy, zwłaszcza te głoszone w Ćwiczeniach Duchowych, nie zadawalał się cichym wycofaniem się oskarżyciela. Domagał się wyroku Inkwizycji oczyszczającego go z zarzutów. Chciał sądowej gwarancji ortodoksji. Bez tego nie mógłby dawać Ćwiczeń Duchowych. A wielu plotkowało o jego „nowinkach” i sugerowało ich niezgodność z tradycją katolicką. Nie tylko podlegamy sądom i powinniśmy wykonywać wyroki. Mamy również prawo do bycia sądzonymi. Mamy prawo do wyroku, zwłaszcza wtedy, kiedy obrzuca się… Czytaj dalej »

Chwytliwe powiedzonka mogą (i powinny) odsyłać do tego, co trudne i ciężkostrawne. Gorzej jak po happeningu nie myślimy krytycznie i nie sięgamy do źródeł.

W newsletterze Tygodnika Powszechnego pan Edward Augustyn napisał (10 marca):  „Myślę, że silniejszy jest ten, kto widzi, jaka jest sytuacja, myśli o ludziach, ma odwagę białej flagi, ma odwagę negocjować. Kiedy widzisz, że jesteś pokonany, że sprawy nie układają się dobrze, musisz mieć odwagę negocjować. Wstydzisz się? Pomyśl, iloma ofiarami to się skończy. Negocjuj, póki czas” - mówi Franciszek w wywiadzie dla telewizji szwajcarskiej, który ukaże się 20 marca, ale którego fragmenty poznaliśmy w sobotę. Czy papież namawia rząd Ukrainy do poddania się? Sala Stampa szybko wyjaśniła, że chodziło o negocjacje, do których papież zawsze zachęca, a „których celem jest sprawiedliwy i… Czytaj dalej »

Moment wezwania jest istotny. Przez lata coś nie przeszkadzało. Teraz nagle zaczęło przeszkadzać. Co się zmieniło? Odpowiedź staje się sugestią.

Do klasyki duchowości należy rozróżnienie między modlitwą defensywną a ofensywną. Zdajemy sobie też sprawę z tego, że bywa modlitwa agresywna, mająca na celu zaatakowanie kogoś, wytknięcie go palcem. Bywają akcje modlitewne, które mają wskazać wroga albo nowenny potępiające - podkreślające błędy tych, za których się modlimy. Gdy dostaję do odprawienia Mszę w intencji „o nawrócenie rodziny”, to zawsze zastanawiam się, jak czułaby się owa rodzina, gdyby była wtedy w kościele. Czy tak sformułowana intencja nie jest przypadkiem jak granat zaczepny? Ma za zadanie uderzyć? Moment jest istotny Ale okazuje się, że są też modlitwy spóźnione. I nie chodzi tylko o… Czytaj dalej »

„Jakie życie, taka śmierć. Nie dziwi nic.” – śpiewała Edyta Geppert. To, jak człowiek wycofuje się z aktywnego życia jest naznaczone ową aktywnością.

Sposób w jaki abp. Andrzej Dzięga uzasadnił swoje odejście wydaje się absurdalny. Bo jak w takiej sytuacji można spodziewać się, że prawda nie wyjdzie na jaw? Po co narażał się na zarzut okłamywania ludzi? Przecież wyjawienie najistotniejszych przyczyn nie oznacza automatycznie przyznania się do winy. Mógł dalej trzymać się swojej wersji, a nawet przedstawiać się jako ofiara „sądowego prześladowania”. Dzięga prawdopodobnie nie skłamał mówiąc o swoim słabym zdrowiu. Sam wiek uwiarygadnia tę wersję. Ale jego oświadczenie sugerowało, że to jedyna przyczyna rezygnacji (skoro wprost nie wymienił innych). Okazuje się, że sposób odchodzenia też jest świadectwem. Jest częścią posługi pasterskiej. „Jakie… Czytaj dalej »

Wyczucie proporcji niejednego ocaliło od popadnięcia w absurd. A brnięcie w absurdalne porównania jedynie fanatyków nie odstręcza.

Śmierć Nawalnego uświadomiła nam ponownie różnicę między demokracją a autorytaryzmem. Bo nikt się nie zdziwił. Nikogo ta śmierć nie zaskoczyła. Nikt nie wierzy w możliwość rzetelnego dochodzenia i wskazania zleceniodawców. Politycy i politolodzy mogą sobie snuć swoje teorie o końcu demokracji a „kapłani” różnych religii oskarżać liberalizm. I mogą sugerować, że tak naprawdę nie ma większej różnicy między wolnym światem a ludami zniewolonymi przez reżimy, których nikt nie kontroluje i nie może rozliczać. Mogą sobie uprawiać taką publicystykę, przytaczając przykłady mordów politycznych w krajach demokratycznych. Ale wszyscy wiedzą z doświadczenia, że to co następuje po takich zabójstwach, wskazuje na ogromną… Czytaj dalej »

Co jest ważniejsze? Chrzestny bez żadnych przeszkód, czy chrzestny bliski życia chrześniaka? Ludzie stają przed takimi wyborami.

W dobie anonimowości, kiedy księża nie znają większości swoich parafian, wydawanie pozwolenia na bycie rodzicem chrzestnym nie oznacza stwierdzenia, że ktoś nadaje się do tej roli. Zazwyczaj jest to tak naprawdę tylko stwierdzenie, że kapłan nic nie wie o przeszkodach. To nie znaczy, że ich nie ma. Po prostu on ich nie zna. Kartoteki to żaden dokument. Opierają się na dobrowolnych zeznaniach. Często trudno je zaktualizować. Inaczej jest z metrykami chrztu, które są rzeczywistym dokumentem. Ale te zawierają tylko najważniejsze informacje i niewiele mówią o sposobie życia. Zatem wielu kapłanów odpowiedzialność za wydanie wspomnianej zgody przerzuca na rodziców dziecka. Skoro… Czytaj dalej »