Joanna M. Kociszewska — artykuły autora

 

Lekarz chorób wewnętrznych, dziennikarka i publicystka. Wieloletni redaktor portalu wiara.pl. Współtwórca platformy wiam.pl.

 

A może ten kryzys jest właśnie po to, by jedni poczuli, że są podmiotami, a drudzy musieli wypuścić z rąk część władzy?

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.”To cytat z wczorajszej Ewangelii. I rutynowy motyw wszelkich modlitw o powołania kapłańskie i zakonne. Optymalnie: z naszej parafii. (Tego nie rozumiem. Co za różnica, skąd? Jak będzie powołanie z parafii sąsiedniej, to już gorzej? A może po prostu nowe powołania dobrze by o NAS świadczyły i to jest sedno tej modlitwy? Ale to dygresja.) Bez wątpienia jest ich w Polsce coraz mniej. Nie mam złudzeń, że działa tu generalnie odejście od Kościoła i wiary młodych ludzi, że ma znaczenie opinia Kościoła i malejąca społeczna… Czytaj dalej »

Co, jeśli przełożony nie szanuje człowieczeństwa tych, których mu powierzono? Jeśli traktuje ich jak dostępny do wykorzystania zasób ludzki, zasilany modlitwą i sakramentami a zatem niewyczerpywalny? Takie szczególne perpetuum mobile?

Tytuł zdecydowanie prowokacyjny, zainspirowany pewną facebookową wypowiedzią. Oczywiście: dotyka sprawy Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie. Ale nie Jordanowem chciałabym się dzisiaj zająć. Przynajmniej nie bezpośrednio. Wybór godzien szacunku Komentujący wydarzenia na łamach Tygodnika Powszechnego ks. Jacek Prusak poruszył ważny aspekt sprawowania władzy w Kościele. Najsilniej jest on zapewne widoczny w zakonach żeńskich, ale nie ogranicza się do nich. Myślę, że można się z nim spotkać także w zakonach męskich, instytucjach kościelnych czy po prostu w diecezjach. Otóż: osoba decydująca się na życie poświęcone Bogu we wspólnocie zakonnej czy jako prezbiter diecezjalny decyduje się na oddanie części swojej wolności. Nie od niej… Czytaj dalej »

Niech beatyfikowane dziś elżbietanki - kobiety, które poświęciły życie, by pielęgnować chorych w ich domach - niosą pomoc tym, którzy doznali jakiejkolwiek formy przemocy. Szczególnie tej, która jako narzędzia użyła seksu.

Dzisiejsza wrocławska beatyfikacja dziesięciu elżbietanek to wydarzenie symboliczne. Za tymi dziesięcioma kobietami widać tłum. Wejście Armii Czerwonej na teren Rzeszy, przekroczenie linii Wisły (warto pamiętać też o Górnym, nie tylko Dolnym Śląsku) rozpoczęło masakrę ludzkości cywilnej. Brutalne, zbiorowe gwałty i zabójstwa stały się codziennością. Część kobiet zginęła, obroniwszy się lub nie. Wiele przeżyło. Część z nich zaszła w ciążę i urodziła dzieci z gwałtów. Czasem je także wychowywały… Rany przez lata pozostawały w ukryciu. W PRL mówienie o zbrodniach „wyzwolicieli” było niemożliwe. Ale myślę, że to niejedyny powód. Zgwałcona kobieta bardzo długo była uważana za współwinną. Zhańbioną. Lepiej było nie… Czytaj dalej »

Wszyscy jesteśmy oddzieleni od świata i do niego posłani, by głosić Dobrą Nowinę ubogim, opatrywać rany serc złamanych, ogłaszać czas łaski Pana. A jednak jest w Kościele sakrament święceń. Po co?

Wypowiedź biskupa opolskiego Czai o braku powołań i konieczności łączenia parafii wywołała dyskusję o tym, kim powinien być, czy głębiej - po co właściwie jest nam kapłaństwo? Katechizm mówi: sakrament święceń? Po co nam ksiądz? Może rzeczywiście nie ma popytu (więc i nie ma podaży), jak pisze ks. Andrzej Draguła? Myślę, że ślizgamy się po powierzchni problemu i że potrzeba sięgnięcia wgłąb. Bo nawet słowa, których używamy, więcej wprowadzają zamieszania niż pomagają. Jeszcze „ksiądz” - wyraz odziedziczony z prasłowiańskiego kъnędzь ‘władca kraju, panujący’ (za SJP), używany jako tytuł grzecznościowy - raczej nie niesie dziś znaczeń. Ale jak się kojarzy „kapłan”? Słownikowo to… Czytaj dalej »

Proszę mi nie mówić, że chcemy zachować nasze wartości. No, chyba że „nasze wartości” nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem, a są jedynie mieszaniną strachu przed innością i egoizmu.

Wojna na Ukrainie trwa już ponad trzy miesiące. Od trzech miesięcy niespodziewanie Polska stała się krajem, w którym język ukraiński słychać na ulicach bodaj równie często, co polski. Budzi to pewne niepokoje, czasem nieprzychylne komentarze, ale jednak niezbyt często. Trwa przecież wojna, dobrze o tym wiemy. Kompletna cisza zapanowała natomiast wokół tego, co dzieje się w północnej części wschodniej granicy Polski, na odcinku, na którym graniczymy z Białorusią. I nie tylko na granicy. Także wokół niej - ciągle przecież przygraniczne miejscowości (w tym żyjące z turystyki, jak Białowieżą) są strefą ograniczonego dostępu. Stacjonuje tam tylko wojsko… Kryzys na granicy z… Czytaj dalej »

Dziś często mamy do czynienia z ludźmi „wygłodzonymi”, którzy bardzo pragną doświadczenia, że są ważnymi, zauważanymi, kochanymi. Dla tego doświadczenia zrobią wiele. Nawet się nawrócą, czemu nie?

W ubiegłym tygodniu pisałam o tym, czy i jak mówić /świadczyć o Bogu wobec tych, którzy się od niego oddalili. Nie da się jednak głoszenia Ewangelii oderwać od Kościoła. Nie tylko dlatego, że jej głosiciele są członkami struktur, które za nimi stoją, co bardzo mocno odbija się czasem na ich wiarygodności. I nie tylko dlatego, że nierzadko są zmuszeni odpowiadać na zarzuty wobec nich. Także dlatego, że chrześcijaństwo bez Kościoła nie istnieje. Bóg chce, byśmy do pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa [Ef 4,13] doszli nie pojedynczo, ale wszyscy razem. Moja osobista relacja… Czytaj dalej »

Czym się chcę podzielić? Co ja sama z mojej wiary, z relacji z Bogiem, mam? Radość, pokój i wolność czy zasady, obowiązek i strach?

Ewangelizacja to temat coraz bardziej na czasie. Powstaje wiele teorii, wprowadza się nowe i stare metody. Czasem słychać dyskusje, czy mamy ewangelizować czy tylko (aż) życiem o Chrystusie świadczyć… Do tego coraz częściej chodzi o ludzi, którzy z jakichś powodów od Kościoła się odsunęli. Ludzi, których „tylko” przestaliśmy spotykać na Mszach świętych w niedzielę albo takich, którzy uważają się dziś za niewierzących. Mają przy tym poczucie straty lub wręcz przeciwnie: doświadczają wolności. Co mamy w takiej sytuacji zrobić? Co mamy zrobić, gdy chodzi o naszych bliskich: rodzinę, przyjaciół, ale i znajomych, kolegów z pracy? Jak w końcu mamy wychodzić do… Czytaj dalej »

To nie są problemy, na które jest jedna prosta odpowiedź. To nie są problemy, które można „załatwić” jednym słowem: wolno /nie wolno.

Opublikowany we wtorek 3 maja papieski wywiad dla Corriere della Sera wzbudził bardzo gwałtowne reakcje. O najbardziej emocjonujących kwestiach, które pojawiły się w tej rozmowie i obiegły świat pisał już w naszym serwisie Jacek Siepsiak SJ, zatem ten temat pozostawię na uboczu. Warto natomiast dodać jedno: papież widzi konflikt w Ukrainie w perspektywie „trzeciej wojny światowej w kawałkach”, a zatem jako jeden z wielu konfliktów zbrojnych na świecie. U korzeni tej - przyznajmy - słabo przez nas dostrzeganej wojny tkwi m.in. rywalizacja mocarstw o wpływy, które przekładają się na zysk. Widać tam też bardzo wyraźnie, że nie da się przerwać… Czytaj dalej »

Przebacza się winowajcy. Jeśli mówię: przebaczam, mówię tym samym: jesteś winny. A ja mam władzę dokonania osądu i władzę przebaczenia. To trudne. Trzeba się na ten akt władzy zdobyć.

Problem z przebaczeniem wydaje się problemem tyleż powszechnym, co nie nowym. Wojna i kosmos krzywd wyrządzonych ludziom na Ukrainie sprawia jedynie, że powraca w kolejnej odsłonie. Chrześcijaństwo wzywa nas do przebaczenia krzywdzicielom. Czasem to wezwanie rozumiane jest jednak w sposób cokolwiek kuriozalny. Po pierwsze trzeba powiedzieć: przebaczenie to proces. Zbyt wczesne mówienie o przebaczeniu (a tym bardziej nakłanianie do niego) może dodatkowo powiększać traumę. Do przebaczenia się dojrzewa. Zwłaszcza wtedy, gdy przez długi czas krzywda pozostawała niezauważona, gdy ktoś nam powtarzał, że to nasza wina czy nakłaniał, by „przebaczyć, zapomnieć, żyć dalej”. Nie, przebaczenie nie jest zapomnieniem. Nie jest też… Czytaj dalej »

Nie chodzi o intelektualną analizę, nawet jeśli pytanie brzmi jak problem do wyjaśnienia. Chodzi ostatecznie o miłość. I tylko ona jest dobrą odpowiedzią.

To problem, który powraca i pewnie będzie powracał zawsze. Nie raz i nie dwa będzie jeszcze przyczyną zgorszenia, a może nawet utraty wiary. Zetknięcie ze złem, z barbarzyństwem, z nienawiścią sprawia, że zaczynamy krzyczeć ku niebu. Z błaganiem, a jeśli zło nie ustaje, z pretensją. Dlaczego na to pozwalasz?! Przecież wszystko możesz! Dlaczego dopuszczasz tak wielkie krzywdy? Dlaczego umierają niewinni, a bandyci kwitną? Pytanie nie jest nowe, więc i odpowiedzi próbowano formułować wiele. Niektóre w pewien sposób przerzucają oskarżenie na pytającego, jako przedstawiciela grzesznej ludzkości. Inne próbują Boga tłumaczyć, ale… niczego nie tłumaczą. Nie są w stanie. Zamykają tylko krzyczącym… Czytaj dalej »