Chciałoby się to trudne doświadczenie z liturgii pozostawić bez komentarza. Ale jednak: oba przypadki były klasycznym przykładem zdeformowanego chrześcijaństwa...

W ostatnie dwie niedziele słyszałam - w dwóch różnych parafiach i wygłoszone przez dwóch różnych kaznodziejów - homilie na temat Bożej sprawiedliwości. Ich teksty można w skrócie sprowadzić do pojmowania Bożej sprawiedliwości w kategoriach sądowniczych, do znanych stwierdzeń o Bogu, który za dobro wynagradza a za zło karze. Ponadto: spełniajmy dobre uczynki, gdyż on usprawiedliwią nas przed Bogiem i dzięki nim pójdziemy do nieba. I jeszcze: chociaż nasze życie chrześcijańskie jest trudne i nieraz doświadczamy przykrości, także od innych, to nie martwmy się. Grzesznicy, którzy dziś się cieszą życiem dostaną za swoje, bo Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Nadmienię jeszcze,… Czytaj dalej »

Zwłaszcza w trudnych czasach mamy tendencję do odpowiadania na dzieła ideologiczne naszymi instalacjami, które mają „rąbać między oczy”, a nie zostawiać pole do modlitwy i przemyśleń.

Słaby to obraz, gdy trzeba wyjaśniać, o co autorowi chodziło.  Film fabularny staje się przegadany najczęściej dlatego, że reżyser nie poradził sobie z obrazami. Sceny okazały się zbyt kiepskie, by przemawiać bez słów. Sztuka zbyt dosłowna przestaje być dziełem, a staje się propagandą. Stąd tak negatywnie - za zbytni realizm - oceniamy np. socrealizm. Podobna kiczowatość wdziera się w sferę religijną. Kato-realizm jednym pasuje, drugich odrzuca. Możemy powiedzieć, że to kwestia gustu. Ale gdy dotyczy nie tylko „własnej izdebki”, lecz także przestrzeni wspólnych, jak świątynia czy jej otoczenie, to sprawa się komplikuje. Ktoś nam skradł świątynię Nieraz mamy poczucie zawłaszczenia.… Czytaj dalej »

Czasami górę wzięła swego rodzaju przeciętność, powierzchowność i banalność, na niekorzyść piękna i głębi celebracji liturgicznych...

Przemówienie, wygłoszone przez Franciszka w marcu 2017 roku z okazji pięćdziesięciolecia Instrukcji Musicam Sacram, pewnie poszło już w zapomnienie. Dlatego warto przypomnieć choćby jeden jego fragment. Papież zauważył: „[…] spotkanie z nowoczesnością i wprowadzenie języków mówionych w liturgii, przysporzyło sporo problemów, dotyczących: języków, form i gatunków muzyki. Czasami górę wzięła swego rodzaju przeciętność, powierzchowność i banalność, na niekorzyść piękna i głębi celebracji liturgicznych. Dlatego zatem, rożnego rodzaju specjaliści z tego zakresu, muzycy i kompozytorzy, dyrygenci i chórzyści scholae cantorum, animatorzy liturgii, mogą wnieść cenny wkład w odnowę, przede wszystkim jakościową, muzyki sakralnej i śpiewu liturgicznego. Aby usprawnić ten proces, należy promować… Czytaj dalej »

Katecheza nie ma być zwykłą lekcją, ale żywym przekazem wiary? W naszych warunkach jest to nie do końca realne.

Chciałabym dziś nawiązać do III Międzynarodowego Kongresu Katechetycznego, jaki odbył się w Watykanie, w dniach od 8-10 września 2022. Dla mnie jest to wydarzenie interesujące, dla naszych mediów katolickich już jakoś mniej. Nie wiem czy dlatego, że katecheci nawet w tych mediach od kilku lat nie mają już dobrej passy? Czy może przez jałowe dyskusje na temat sensu katechezy w szkole i porównywania jej z katechezą w salkach parafialnych? Jakby sama zmiana miejsca miała wpłynąć na przygotowanie katechetów, ich wiedzę czy osobiste doświadczenie Boga. Dyskusjami o katechezie w szkole jestem zmęczona. Naprawdę nie miejsce ma wpływ na to, w jaki… Czytaj dalej »

Musimy być zdolni do dawania znaków nadziei. Językiem nadziei potrafi mówić nie „ten, który katechetą jest, ale nim się staje”.

Wydarzenie, jak wiele podobnych, umknęło uwadze naszych mediów katolickich. Poza streszczeniem przemówienia Franciszka nie pojawiła się żadna informacja o kolejnym, trzecim już, Międzynarodowym Kongresie Katechetycznym, jaki odbył się w Watykanie w dniach od 8 do 10 września. Abp Rino Fisichella tak mówił dla Vatican News o poprzednich i tegorocznym Kongresie: „na świecie mamy armię katechetek i katechetów, którzy pełnią ważną dla Kościoła posługę, dlatego już przed kilku laty podjęliśmy refleksję nad czteroma częściami Katechizmu Kościoła Katolickiego. Zaczęliśmy od części pierwszej: katecheta świadkiem wiary. Następnie poruszyliśmy  temat: katecheta świadkiem tajemnicy, gdyż druga część Katechizmu omawia liturgię. Teraz zajmujemy się częścią trzecią:… Czytaj dalej »

Spór o złotego cielca to spór o zobrazowanie, które jest redukcją. Tego, który prowadzi i za którym się idzie redukuje się do niesionego tam, gdzie my chcemy.

Mojżesz kontra Bóg

Elihu Vedder, Public domain / Wikimedia Commons

Zadziwia Mojżesz „stawiający się” Panu Bogu (por. Wj 32). Gdy Bóg chce zniszczyć Izraela za złotego cielca, który miał wyobrażać Boga, który wyprowadził lud z ziemi niewoli, Mojżesz się sprzeciwia. Nie robi tego, by w ogóle nie karać współziomków. On ich ukarze. Ale… Czego nie chce? Nie chce zagłady. Nie chce stać się nowym Abrahamem, czyli żeby od niego pochodził nowy naród wybrany. Dlaczego? Chodzi mu o honor Boga, o Jego dobre imię. Argumentuje: „Czemu to mają mówić Egipcjanie: W złym zamiarze wyprowadził ich, chcąc ich wygubić w górach i wygładzić z powierzchni ziemi? (…) Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela,… Czytaj dalej »

Gdy rzesze gorliwych rzymskich katolików wytykają światu jego drzazgi w oku, pomyślmy, czy ta solidna belka w oku Kościoła nie fałszuje nam perspektywy?

Me królowanie nie jest z tego świata (J 18,36) Zasadniczo wiadomo, że Jezus w Ewangeliach wyrzekł się władzy politycznej. Jednocześnie kościelnych liderów nie od wczoraj urzekają sojusze z tronem, a rzymski katolicyzm uległ wręcz pokusie zawłaszczenia „świeckiego miecza”, tworząc państwo kościelne. Do dziś wielu z nas trwa w przekonaniu o konieczności narzucania Boskich praw odgórnie, egzekwowania ich z pozycji siły. Jednak problem z władzą, jaki mamy w chrześcijaństwie, tkwi znacznie głębiej. Wciąż nie umiemy przyswoić teologii, którą ucieleśnia Jezus. Tej wizji Boga, którego Objawieniem jest Nazarejczyk. Ewangeliczny autoportret Króla królujących i Pana panujących (1Tm 6,15) zdradza odmienne pojmowanie władzy jako… Czytaj dalej »

Świadome inspirowanie się innymi i podejmowanie decyzji, pewnie nieraz błędnych, daje okazję, by dawać Bogu odpowiedź z naszego w pełni zaangażowanego w relację z Nim "ja".

Moda na własne zdanie na każdy z możliwych tematów i wolność w wyborze stylu życiu dobrze się ma od dość długiego już czasu. Jest to też niewątpliwie obszar starć między pokoleniami. Starsze - chętnie czy niechętnie - więcej przejmowało od przodków, młodsze, sprawia wrażenie, jakby koniecznie wszystko musiało zaczynać od początku.  Ową modę można chyba podzielić na dwa etapy. W pierwszym doszło do powszechnego wybierania sobie autorytetów, a następnie na podstawie ich wypowiedzi formułowano własne poglądy. Słynne stwierdzenie: „mam swoje zdanie na ten temat” najczęściej jednak wyrastało z opinii innych czy innego. Jako przykład można tu podać szereg zagadnień czy… Czytaj dalej »

Bo czy ktoś, kto widzi cierpiącego (lub, nie daj Boże, szydzi z niego), przeżywa szczęście, którym warto żyć?

Dlaczego Pan Jezus tak bardzo upiera się przy uzdrawianiu w szabat? Można przecież było to tak zorganizować, by chorzy przychodzili następnego dnia. Albo zaraz po zachodzie słońca. Aż tak pilne te uzdrowienia nie były, skoro choroby trwały często całe lata. Kilka godzin niewiele by zmieniło. Jednak Jezus wyraźnie idzie na konfrontację z uczonymi w Prawie i faryzeuszami. Doprowadza ich do szału, gdy śledząc Go widzą, jak uzdrawia w szabat. Robi to ostentacyjnie i jeszcze podkreśla słowami, a zwłaszcza pytaniami, przez co muszą zająć jakieś stanowisko. Pułapka przez nich samych zastawiona staje się pułapką, w którą sami wpadają.  Ale też prawdą… Czytaj dalej »

"Panie, powstrzymaj nas! (...) Nie jesteśmy w stanie zatrzymać się w obliczu śmierci ponieważ tylko Łaska może nas uratować."

In viaggio Tym razem mowa nie wojnie w Ukrainie i politycznych oczekiwaniach. Spekulacje na ten temat uciął wydany w ubiegłym tygodniu komunikat Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. Mowa o filmie, pokazanym poza konkursem na 79. Festiwalu Filmowym w Wenecji. „In viaggio” znaczy w drodze, w podróży. Reżyser, Gianfranco Rosi, podąża za Franciszkiem od Lampedusy aż do ostatniej pielgrzymki do Kanady. Ale nie jest to zwykły reportaż, do jakich zdążyliśmy się już przyzwyczaić.  Andrea Piersanti w poniedziałkowym wydaniu L’Osservatore Romano zauważa: „Środki masowego przekazu nie mogą obejść się bez egocentrycznych i rozmownych gwiazd. Ale papież taki nie jest. Rosi miał dar zrozumienia… Czytaj dalej »