Nie wiem, co poszło nie tak, że uważamy, że to liczba głosicieli a nie jakość przekazu umożliwia ciągłość głoszenia Ewangelii.

Kochamy liczby. Liczymy ludzi na protestach, marszach, na stadionach i w kościołach. Spieramy się o to, gdzie i na czym było ich więcej. Zapraszamy analityków, aby na podstawie tych danych próbowali określić przyszłość i to, co nas może w niej czekać. W mediach pojawiają się liczne artykuły o liczbach - prezbiterów, zakonnic, dzieci przystępujących do Pierwszej Komunii, chrztów i ślubów kościelnych. Liczą, ze złośliwą czasem satysfakcją, media nieprzychylne chrześcijaństwu, liczą także te katolickie. Tu dwóch neoprezbiterów, tu sześciu. Spadek, spadek, spadek… Oczywiście, szuka się przyczyn spadku liczby wiernych na Eucharystii, dzieci na lekcji religii, kleryków w seminariach. Mądre tezy o… Czytaj dalej »

Jest taka radość ze śmierci, która rzeczywiście odczłowiecza. Ale są i takie, które odczuwamy jako jak najbardziej ludzkie.

„Nie śmiej się dziadku z czyjegoś wypadku. Dziadek się śmiał i to samo miał”. A jednak, gdy widzimy w Iranie ludzi przesyłających sobie dary z radości po śmierci prezydenta, to trudno ich potępić. Jak ginie ktoś nazywany „rzeźnikiem”, to czy nie wolno się cieszyć? Część oczywiście płacze. Jedni udają smutek, bo się boją bezpieki. Inni stracili kogoś, kto po trupach zapewniał im karierę, awans społeczny lub po prostu tępił konkurencyjną nację. Ale inni nie zważając na zagrożenie nie potrafią powstrzymać uśmiechu. I choćby tylko aluzji, lecz radosnych.  Czy to po chrześcijańsku? Czy powinniśmy się tym gorszyć? Pamiętam, gdy dwa dni… Czytaj dalej »

Ekklēsia rodzi się z Chrystusa. Właśni jaki ue tak: rodzi się, a nie zostaje założona. Jezus nie powołał do życia organizacji, lecz zainicjował wspólnotę z Bogiem, w którego wewnętrzne życie nas włącza.

Troszczysz się i martwisz o wiele, a niewiele potrzeba (Łk 10,42).Spodobało się Duchowi Świętemu i nam nie kłaść na was więcej ciężarów poza koniecznymi (Dz 15,28)Żeby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, żeby i oni byli w nas – żeby świat uwierzył, że Ty Mnie wysłałeś (J 17,21). Jeden z poprzednich szkiców z tego cyklu (Spuścić z tonu, odpuścić wielkość, 11 marca 2024) dotykał już potrzeby minimalistycznego podejścia do organizacji życia i misji Kościoła. Uproszczenie struktur i skromniejsze strategie działania wydają się pożądane w związku z faktem, że priorytet we wspólnocie wiary powinna mieć… Czytaj dalej »

Obecna sytuacja jest absolutnie nie do przyjęcia. Powinna być nie do przyjęcia nie tylko dla chrześcijan, ale dla wszystkich, dla których najważniejszy jest człowiek.

Ostatnie kategoryczne wypowiedzi premiera odnośnie do migrantów wywołał zapewne przyjęty niedawno unijny pakt migracyjny. Retoryka antyemigrancka się politycznie opłaca. Umówmy się, że głosy ludzi z Grupy Granica to nie jest zbyt wiele. Zresztą, na kogo pójdą głosować? Przecież nie na PiS, prawda? No, chyba, że na wybory nie pójdą, to mógłby być problem… Gorzej z tymi, którzy wierzą, że migranci stanowią zagrożenie. O, ci mieliby na kogo zagłosować! I wszystko jasne :/ Tyle chłodnej polityki. I od razu mówię: to nie jest żadne usprawiedliwienie. Tak, rozumiem, że to się opłaca. Rozumiem nawet, że poparcie paktu i samej migracji mogłoby być… Czytaj dalej »

Co stałoby się z hasłem „Cywilizacja miłości” czy też „Cywilizacja życia”, gdyby życie planety było nam obojętne?

Dlaczego ciągle spotykamy takie środowiska w Kościele katolickim, które podkreślają wagę postu piątkowego, a jednocześnie kpią sobie z dyskursu ekologicznego? Wpędzają ludzi w skrupuły co do jedzenia (lub nie) mięsa w piątki, a jednocześnie „prychają” na wegetarian. Ale przede wszystkim dziwi, że narzekają, iż nowe pokolenia wychowujemy bez zakazów i pomijając wszelką ascezę, a w tym samym czasie krytykują obostrzenia związane z dbałością o środowisko naturalne. Jakby nie dostrzegali, że podobnie jak post piątkowy, tak i np. segregowanie śmieci czy zrównoważona dieta ma wymiar wspólnotowy. Nie chodzi tu tylko o mój indywidualny dobrostan, ale i o troskę o innych, o… Czytaj dalej »

Ważne jest jedynie, by pamiętać, że drzwi i okna są od tej samej budowli. Kościół jest jeden. Chrystus też. Otwiera okna, ale pozwala także stać za zamkniętymi drzwiami.

"Jak Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno". Wielu z nas słyszało to powiedzenie. I prawie zawsze w sytuacji trudniej, kiedy kogoś z nas dotykało cierpienie.  Szukamy wtedy rozwiązań aby umieć przetrwać w sytuacji z pozoru bez  wyjścia. Widzę wiele zamkniętych drzwi także w naszej chrześcijańskiej  rzeczywistości. Przyznam, że ja również za często skupiałam się na owych zamknięciach, niedoskonałościach, lękach i wykrzywionej religijności. Mam wrażenie, że to nasza częsta słabość  - narzekanie, że drzwi są zamknięte. Prowadzimy teoretyczne rozważania jak to zmienić, a przecież tak naprawdę chodzi o zmianę w ludziach, w ich sercach i umysłach. Chcemy zmienić innych. Problem w… Czytaj dalej »

Jezusa poznajemy dzieląc się Jego słowem i traktując Go jak Słowo. Nie wystarczy wpatrywanie się, choćby bardzo intensywne, w statyczny obraz.

Pan Jezus, gdy mówi, że jest drogą, prawdą i życiem, robi to w kontekście sytuacji „tak długo jestem z wami”. Poznanie Jego, a zatem i Ojca, nie dokonuje się przez krótki rzut oka na Jego fizjonomię. To jest proces. Jest się z Nim w drodze, słucha się Go, rozmawia, wspólnie posila się, trudzi i odpoczywa. Poznawanie Ojca nie polega na oglądaniu „zdjęć” Syna. Bo poznanie prowadzi do miłości, a obrazki wywołują jedynie projekcje. Narzucamy na te wyobrażenia nasze oczekiwania lub lęki. Dlatego argumentowanie, że zakaz czynienia obrazów jest nieaktualny po Wcieleniu jest dość problematyczne. „Widzialna postać” to nie tylko Jezus… Czytaj dalej »

Ekumeniczne przeżywanie Rzymu jest możliwe, gdy przekraczamy apostolskie progi idąc w głąb przesłania Pism.

A gdy przyszliśmy do Rzymu, setnik przekazał więźniów dowódcy straży. Pawłowi pozwolono mieszkać osobno, razem z pilnującym go żołnierzem […] Pozostał więc całe dwa lata w wynajętym przez siebie mieszkaniu i przyjmował wszystkich przychodzących do niego, ogłaszając królowanie Boga i ucząc tego, co dotyczyło Pana Jezusa Chrystusa, z całą swobodą i bez przeszkód (Dz 28,16.30-31). Bardzo pragnę was zobaczyć, by wam udzielić czegoś z duchowego daru dla wzmocnienia was – to jest żebyśmy u was razem doznali wsparcia dzieląc się wiarą, waszą i moją (Rz 1,11-12). Pozdrawia was ta w Babilonie, wespół wybrana, i Marek, mój syn (1P 5,13). Rzymskokatolickie… Czytaj dalej »

Dokument mógłby stać się ważnym głosem, gdyby… cokolwiek nam o tej naszej godności mówił. Tymczasem natykam się na słowotok złożony z pojęć: „ontologiczny”, „istota”, „substancja”, „natura”…

Stolica Apostolska przypomniała ostatnio o „nieskończonej” godności człowieka. Temat bez wątpienia ważny - godność zbyt wielu nie jest dziś szanowana tak, jak powinna. Więcej nawet: być może sami naszej własnej godności nie szanujemy tak, jak powinniśmy. Dokument mógłby więc stać się ważnym głosem, gdyby… cokolwiek nam o tej naszej godności mówił. Tymczasem natykam się na słowotok złożony z pojęć: „ontologiczny”, „istota”, „substancja”, „natura”… Naprawdę bez metafizyki nie da się w tej kwestii nic powiedzieć? Tego języka dzisiejszy świat nie rozumie. Do kogo zatem mówimy, do teologów? Nie bez powodu zapewne większość omówień bardzo szybko przeszła do katalogu naruszeń. Tam znalazły… Czytaj dalej »

Zamiast charyzmatu i zaangażowania widać nijakość. A młody człowiek nie wstępuje do zakonu, by być nijakim. Chodzi przecież o radykalizm rad ewangelicznych.

Gdy pytamy o powód coraz mniejszej liczby zgłaszających się do zakonów oraz seminariów, to zazwyczaj przywołujemy ogólne trendy europejskie (lub północnoamerykańskie). Rodziny mają mniej dzieci. Kiedyś, gdy było ich więcej, chętniej kibicowano odejściu do stanu duchownego. Ogólny lepszy status materialny nie sprzyja przy tym wybieraniu ubóstwa i zależności. U nas już nie działa przysłowie: "Kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie". W Wietnamie, i to na północy, do jezuitów zgłasza się co roku około 400 kandydatów. Przyjmujemy od 40 do 50. Idą do nowicjatu na Filipinach, a potem do różnych zagranicznych prowincji. Ale tam wyjazd do dalekich krajów… Czytaj dalej »