Nie pragnę zabierać głosu w sprawie tekstu ks. Jerzego Szymika, choć podziwiam internetowe zasięgi dyskusji, jaką wywołał ów „list”. Trudno byłoby odnieść się do argumentów w nim użytych, gdyż są najczęściej potraktowane zbyt zdawkowo. Problemy, które wołają o głębsze zastanowienie się, są tam załatwiane paroma sloganami. Gdybym był młodszy, niż jestem, czułbym się poklepywany po ramieniu przez starszego konfratra w kapłaństwie - bez cierpliwego wsłuchania się w moje wątpliwości. Bylebym jakoś dopłynął do drugiego brzegu życia księżowskiego. Już nie „nie na miejscu” Natomiast jest w tym tekście lekko muśnięte zjawisko, z którego chyba mało sobie zdajemy sprawę, a staje się… Czytaj dalej »
Swego czasu klerycy na Śląsku trochę robili na „grubie”. Wierni patrzyli na to przychylnie. „Księża robotnicy” to był poważny ruch ewangelizacyjny w zlaicyzowanych środowiskach robotniczych.
