Wydaje mi się, że dobrze by było, gdyby pielgrzymki odzyskały swój charakter. Też i ten pokutny, błagalny.

Pielgrzymki

Pixabay

Letnie miesiące to w Polsce tradycyjnie czas pielgrzymek pieszych. Najwięcej oczywiście grup zdąża na Jasną Górę, ale także wierni pielgrzymują do innych, mniej lub bardziej znanych,  sanktuariów. Pielgrzymujących - co prawda - mniej niż w latach poprzednich, ale jednak są. Niektóre grupy idą kilka dni, inne kilkanaście lub więcej. Wędrują z różnych zakątków Polski, każdy ze swoją intencją lub zwyczajnie z ciekawości. Organizatorzy pielgrzymek starają się tak dobrać treści, by każdy coś mógł znaleźć dla siebie. Są też grupy tematyczne, skupione np. wokół danego zakonu lub charyzmatu. Są też flagi, sztandary, krzyże. Chusty, koszulki i znaczki. Tak, aby pokazać wspólnotę… Czytaj dalej »

I choć dziś potrafię zrozumieć Psalmistę, to jednak moja nieustanna modlitwa pochodzi raczej od innego barda: „Chroń mnie Panie od pogardy. Od nienawiści strzeż mnie Boże"

Nienawiść

Andrzej Cichoń

Wychowałem się w dobrej rodzinie. Nie, nie było idealnie - jak zawsze, nawet wśród najbliższych - ale generalnie, z różnymi ułomnościami, wzajemnie się kochaliśmy. Od dziecka obracałem się w środowiskach bliskich Kościołowi i tu też nikt nigdy nie chciał niczyjej krzywdy. Takie mam przynajmniej osobiste doświadczenia. W szkole raczej należałem do tych grzeczniejszych, ale poza drobnymi incydentami nie pamiętam, by ktoś mi jakoś specjalnie dokuczał. Jedynym wrogiem, którego wtedy mogłem sobie wyobrazić, był wyimaginowany Niemiec podczas zabawy w wojnę na podwórku z kolegami. W latach 70. czy jeszcze 80. ubiegłego wieku, gdy wychowywani byliśmy na „Czterech pancernych", nie było to… Czytaj dalej »

Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem „ofensywnym”. Pomnikami można atakować. To zależy, co z nich epatuje.

- Dlaczego nie przestaniesz mówić o moich dawnych błędach? – zapytał mąż. – Myślałem, że mi już przebaczyłaś i zapomniałaś.- Oczywiście. Przebaczyłam i zapomniałam – odpowiedziała żona. – Ale chcę być pewna, że ty nie zapomnisz, że przebaczyłam i zapomniałam”.Anthony de Mello SJ, Śpiew Ptaka, Verbinum 1996, s. 151 Lubię tę przypowiastkę. Powtarzam ją, bo mam nadzieję, że chodzi w niej nie tylko o odwieczną walkę płci. Ten dialog pasuje też do sporu o pamięć historyczną, który znowu rozgrzewa nastroje polityczne. Szlachetniejsi Prawda, jak widzimy i słyszymy, może służyć do szantażu emocjonalnego. Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem… Czytaj dalej »

Ludzie oburzają się na działania przemocowe. I słusznie. W ten sposób się przed nimi bronią. I nie chodzi tylko o przemoc fizyczną. Nieraz chodzi o uzurpację.

Ateizm zaczął się zadomawiać w nowożytności zasadniczo po okresie intensywnych wojen religijnych, których zwieńczeniem była długa i krwawa wojna trzydziestoletnia. Gorszyła jednak nie tylko przemoc. Nie tylko morze krwi przelanej w imię konfliktów religijnych oddalało od Boga. Była to także epoka religii przemocowej, choć niekoniecznie krwawej. Mianowicie, aby powstrzymać zabijanie wymyślono zasadę zmuszającą ludzi do przyjęcia wyznania swojego władcy. Reguła "Cuius regio, eius religio" (Czyja władza, tego religia) nie szanowała wolności religijnej. W konsekwencji gwałciła ludzkie sumienie. To władca narzucał swoje wyznanie poddanym. To jest przemocowe, choć w założeniu miało strzec przed przemocą. I na dłuższą metę doprowadziło do zobojętnienia… Czytaj dalej »

Siedziałem w ostatniej ławce. Modliłem się. I pomyślałem sobie, że ta wspólnota, która jest przede mną, to Kościół, który kocham.

Kościół, który kocham

Andrzej Cichoń

W ostatnich tygodniach różnie bywało.  Zmarły (na banicji, niby z innego powodu) kilka lat temu biskup, doczekał się powołania zespołu do historycznego zbadania zgłoszenia związanego z osobami przez niego potencjalnie skrzywdzonymi. Przykre szczególnie, że znałem go osobiście. Gość Niedzielny – tygodnik, z którym też jakoś tam jestem związany, jako czytelnik i choćby przez szacunek do kilku redaktorów tam zatrudnionych, krzyczy okładką „Ukraina potrzebuje nawrócenia”. Nawet nie mam ochoty tego komentować. Całe szczęście na wysokości zadania, a właściwie na poziomie chrześcijaństwa, stanęli nasi kardynałowie, publikując „Wspólne oświadczenie w sprawie relacji polsko-ukraińskich". Różnie więc bywa z Kościołem, który współtworzymy. Czasem to, co… Czytaj dalej »

Upały są coraz większe. Może warto zadbać, żeby ludzie w ogóle do kościoła przyszli, a nie pouczać, w czym mają się stawić?

Lato. To czas gdy na stronach internetowych wielu parafii lub w ogłoszeniach pojawiają się "bardzo istotne" informacje o tym jak należy się przyjść ubranym do świątyni. Żadnych dekoltów, ramiączek czy krótkich spodenek. A na rysunkach - kobiety w sukienkach i mężczyźni w długich spodniach. I oczywiście warto wiedzieć, jak się gdzie ubrać. Ale czy jest to najważniejsza informacja, jaka ma się powtarzać przez całe wakacje? Jak ktoś z marszu wejdzie w krótszych spodniach, nawet kobieta, to Boga będzie dla niej mniej? Upały są coraz większe. Może warto zadbać, żeby ludzie w ogóle do kościoła przyszli, a nie pouczać, w czym… Czytaj dalej »

Elitarność nie polega na upieraniu się przy anachronizmach. Chyba, że dla kogoś miłość nieprzyjaciół to anachronizm! Elitarność przemawia, gdy tłum się jej sprzeciwia, bo jest mu wyrzutem sumienia.

Bywało w przeszłości, że dzielono Kościół w Polsce na toruński i łagiewnicki. Wielu protestowało, że tak nie wolno. Istniało też pewne napięcie między tendencjami posoborowymi a manifestacjami masowego Kościoła, organizowanymi w kontrze do np. pochodów pierwszomajowych. Przeciwstawiano też duchowość Jana Pawła myśleniu Tischnera. Wielu jednocześnie twierdziło, że podkreślanie tych różnic jest szkodliwe, godzi w jedność. Że powinniśmy dbać o jednolity przekaz, nawet kosztem bogactwa płynącego z różnorodności. Wybór drogi Natomiast Pan Jezus mówi, żeby nie rzucać pereł przed wieprze. I ostrzega, że mogłyby nas poszarpać. A wszystko to w kontekście szerokiej i wąskiej bramy. Czyli odróżnianie masowej drogi od tej… Czytaj dalej »

Czasem można usłyszeć, że jeśli Pan Bóg nie wysłuchał twojej modlitwy to znaczy, że się źle modliłeś. To pułapka, a czasem nawet rodzaj szantażu czy - powiedzmy to wprost - przemocy duchowej. 

Historia ze św. Błażejem

Andrzej Cichoń

Po Bożym Ciele wybraliśmy się z żoną na cztery dni do Dubrownika. NIe wiedziałem o tym, ale patronem tego przepięknego chorwackiego miasta jest św. Błażej (sveti Vlaho). Można go tam spotkać na każdym kroku. Jego figura, pomnik, obraz znajduje się na miejskich bramach, na murach, na placach i budynkach, w muzeach i w każdym kościele, przede wszystkim w tym jemu poświęconym. Pół żartem pół serio pomyślałem, że to dobry moment by ze św. Błażejem... się pogodzić. Mam kilku ulubionych świętych, mam też takich, którzy jakoś mnie do siebie nie przekonali. Do tych ostatnich należał Błażej właśnie, i to od dzieciństwa.… Czytaj dalej »

Niektórym męstwo myli się z przemocowością. Podobnie jak „Ecclesia militans” z Kościołem wygrażającym mieczem.

Na swoje osiemdziesiąte urodziny Trump urządził zawody w „mordobiciu”. Ma prawo świętować, jak chce. Ale jakoś trudno nie współczuć Amerykanom, że połączył to z obchodami 250 lat istnienia Stanów Zjednoczonych. I do tego ta impreza odbywała się przy Białym Domu. Ten kontekst pokazał światu nie tylko to, co lubi obecny prezydent USA, nie tylko wskazał jaki typ osobowości prezentuje, ale również zasugerował, że Ameryka szczyci się „mordobiciem”. W dniu celebracji swojego jubileuszu taki właśnie symbol zaprezentowała jako charakterystykę wartości jej drogich. Nic dziwnego, że kilku przywódców innych państw nie przyjęło zaproszenia do kibicowania tym walkom. Czy Ameryka jest rzeczywiście taka?… Czytaj dalej »

Pytanie „czego się obawiali, przed czym się bronili” nie tylko nie jest bezzasadne, lecz wręcz konieczne, o ile chcemy, by męczeństwo wydało błogosławione owoce. A nie tylko pogłębiało rowy nieufności.

Zapachniało groźbą zerwania sojuszu z Ukrainą. Niby nikt tego nie chce, poza marginesem politycznym, a jednak wielu stara się pokazać, jacy to oni są nieustępliwi. Lecz w rezultacie sprawiają wrażenie takich, którzy są gotowi nie zważać na realny interes państwa. To jest polityka. Raczej krótkowzroczna. Ale przy okazji widać, że pojednanie zawierane wobec lub przeciw wspólnemu wrogowi to nie jest jeszcze rzeczywiste pojednanie. To prawda, że konieczność wspólnej reakcji na zagrożenie może skłonić do sojuszu i do odsunięcia w cień animozji. Może nawet być punktem wyjścia do podania sobie dłoni. Lecz pojednanie wymaga czegoś więcej. Wobec wspólnego wroga Swego czasu… Czytaj dalej »